Będą nowe auta do egzaminowania kierowców

    Będą nowe auta do egzaminowania kierowców

    Piotr Kanikowski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Za półtora roku setki używanych toyot yaris mogą zalać giełdy samochodowe na Dolnym Śląsku. Będą do kupienia za półdarmo. Powód?
    Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Legnicy zamierza wymienić auta służące do egzaminowania kierowców. Za 5 miesięcy ogłosi przetarg na dostawcę nowych wozów. W grudniu 2010 r. go rozstrzygnie.
    - Nie mam pojęcia, co się zdarzy w przetargu. Proszę zapytać o to Pana Boga - radzi Stanisław Pawlak, dyrektor WORD w Legnicy.

    Ale na szkoły jazdy już padł blady strach. Wystarczy, że przetarg wygra inny koncern niż Toyota, a w ślad za WORD-em konieczność wymiany samochodów stanie przed wszystkimi ośrodkami szkolącymi kierowców w regionie legnickim.


    W krótkim czasie na rynek trafi też ogromna ilość aut jednej marki, co z pewnością odbije się na ich cenie.
    - I bez tego samochód po szkole jazdy jest o 20 tys. zł tańszy niż auta z jego rocznika - mówi Ireneusz Grześków, instruktor z legnickiej szkoły jazdy Wilk.
    - Samochody do egzaminów zmieniamy co roku. Po roku są bowiem tak wyeksploatowane, jak ich 5-letnie odpowiedniki - dodaje Stanisław Pawlak.

    Część szkół jazdy może upaść, jeśli szybko nie zgromadzi funduszy na wymianę aut. Zanim do egzaminów zaczęto używać toyot yaris, kandydaci na kierowców zdawali w oplach.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wyekspolatowane?

      smok telesfor (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 8

      Gdybym to "przeczytał" z ust jakiegoś instruktora, który rzeczywiście poświęca samochód, to jeszcze bym uwierzył. Ale egzaminacyjny po roku? Przecież tam przychodzą ludzie, którzy już zdążyli...rozwiń całość

      Gdybym to "przeczytał" z ust jakiegoś instruktora, który rzeczywiście poświęca samochód, to jeszcze bym uwierzył. Ale egzaminacyjny po roku? Przecież tam przychodzą ludzie, którzy już zdążyli uszkodzić bądź doprowadzić do mizerii niejeden pojazd, ale mimo wszystko, jakoś już jeżdżą! Poza tym egzamin trwa ok. 40 min, a jeśli wszystko jest ok. to nawet 25. Instruktor jeździ z delikwentami kilka godzin dziennie, a i tak dopiero po dwóch, trzech latach trzeba dokonywać napraw. Jakś ściema.... zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama