Cmentarze to miejsca poświęcone kultowi czasu, przemijania tych osób, które są tam chowane.
We Wrocławiu rozpanoszyli się na niespotykaną dotąd skalę cmentarni złodzieje. Cmentarze to nie tylko miejsca pochówku, pamięci o naszych najbliższych, ale często także zabytki. Czy nie powinny być chronione?
Są - prawnie i ustawowo. Część cmentarzy wpisano do rejestrów zabytków i są specjalne procedury, które mówią, jaką należy otoczyć je opieką. Te, które nie zostały wpisane do rejestrów, także są chronione, do nich odnosi się przepis, a mianowicie nakaz opieki nad miejscami pochówków. A więc i prawnie, i ustawowo, i praktycznie są one chronione. Natomiast od każdej reguły są niechlubne wyjątki.
Czy we Wrocławiu, oprócz starego cmentarza żydowskiego, są inne zabytkowe nekropolie?
Takich cmentarzy jest wiele, mogę wymienić kilka z nich: cmentarz Osobowicki, pewne fragmenty cmentarza Grabiszyńskiego czy cmentarz św.
Wawrzyńca.
W wielkiej pracy pani Haliny Okólskiej i pana Marka Buraka odnotowano ponad 70 cmentarzy, których ślad jest do dzisiaj widoczny we Wrocławiu. A było ich znacznie więcej. Były cmentarze parafialne i dopiero od lat 80. czy 90. XIX wieku następowała komasacja i przekształcenie tych dawnych nekropolii przy parafiach katolickich i ewangelickich w cmentarze komunalne. Tak było z nekropoliami osobowicką i grabiszyńską - taka jest ich historia.
Na co Pan, jako historyk sztuki, zwraca największą uwagę wchodząc na cmentarz?
Cmentarze to miejsca poświęcone kultowi czasu, przemijania tych osób, które są tam chowane.
Historyk sztuki zainteresowany jest zarówno tym śladem materialnym, jak i tym, co spowodowało powstanie tego śladu materialnego, czyli historią, czymś, co ukształtowało miejsce, w którym żyjemy. Na cmentarzu oczywiście interesuję się nagrobkami historycznymi, zastanawiam się, kto jest pod tymi nagrobkami pochowany. Zastanawiam się także nad tym, jaki jest nasz dzisiejszy stosunek do tych miejsc. Bo przecież jest różny: zdarza się, że stare nagrobki przekuwa się na nowe. W niektórych wypadkach jest to barbarzyństwo, ale w niektórych to naturalny proces, który istnieje od wieków - przekształcenie starego cmentarza w nowy. Wyraźnie to widać nawet w starożytnym Rzymie, gdzie nowszymi warstwami przykrywano te starsze. Cmentarze są dodatkowo miejscami kultu, stoją tam przecież kaplice. To są takie specyficzne miejsca niepoświęcone typowemu kultowi religijnemu, a raczej poświęcone kultowi czasu, przemijania tych osób, które są tam chowane.
Jeśli chcemy się dowiedzieć czegoś o historii, naukowcy muszą rozkopać groby. Czy nie budzi to dylematów moralnych?
Pochówek jest zawsze pochówkiem. My traktujemy to mniej rygorystycznie niż na przykład Żydzi. Judaizm zakazuje budowy czegokolwiek na miejscu pochówku. A więc, jeśli gdzieś był cmentarz w średniowieczu, czyli 800-900 lat temu, nie ma szans, by w tym miejscu legalnie cokolwiek wybudować. Mieliśmy z tym problemy we Wrocławiu. Kiedy rozpoczęto budowę hotelu Hilton przy Podwalu, gmina żydowska odezwała się, że tam był cmentarz żydowski. Na szczęście okazało się, że był, ale po drugiej stronie ulicy. W religii chrześcijańskiej nie ma tak ostrych zakazów, na miejscu nekropolii może powstać coś nowego i my nawet nie wiemy - to znaczy ja wiem - ile domów stoi na miejscu dawnych nekropolii.
Ale czy groby należy traktować jako źródła historyczne?
Trzeba je traktować jako źródła historyczne. Ale jest coś takiego, że boimy się zakłócać spokój zmarłym i traktujemy ich z niezwykłą starannością. I tak powinno być. Mamy prawo dowiedzieć się na podstawie tych pochówków, jak było kiedyś, ale trzeba je traktować z szacunkiem, bez względu na to, czy są z czasów celtyckich, czy są to pozostałości Homo erectusa, czy pochówki z XIX wieku.
Rozmawiała: Hanna Wieczorek