Pytałam Marka Edelmana, co myśleć

    Pytałam Marka Edelmana, co myśleć

    Hanna Krall

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Są tacy ludzie, którzy wiedzą wcześniej od innych: wcześniej wiedzą, co myśleć, gdzie być, co robić, a także, co ważniejsze, czego robić nie należy. Takim człowiekiem był Marek Edelman.
    Kiedy nie wiedziałam, co myśleć - pytałam Marka Edelmana. Nasze drogi się skrzyżowały i nie miałam innego wyjścia, musiałam napisać o nim książkę. To prosta historia, nieproste jest w niej to, że ja byłam pierwszą osobą, która wpadła na ten pomysł. W Łodzi, w której mieszkał od zakończenia wojny, jest wielu świetnych dziennikarzy. Nie rozumiem: dlaczego żaden z nich jej nie napisał?

    Przedtem go nie znałam.
    Jechałam do Łodzi nie do Edelmana, tylko do jakiejś fabryki, żeby napisać reportaż. Weszłam do tej fabryki, była tam nuda okropna, pomyślałam: "Za jakie grzechy mam się tak męczyć?" i poszłam sobie do kawiarni. Wzięłam gazetę. Przeczytałam, że profesor Moll przeprowadził pionierską operację serca. Nie miałam co robić tego dnia, więc poszłam do kliniki, dowiedzieć się od profesora, co to za niezwykłe lekarskie wydarzenie. Chodziło o zrobienie "bypassu w stanie ostrym".

    Profesor wszystko mi wytłumaczył i dodał, że dziennikarze często przekręcają sprawy, na których się nie znają, więc dobrze byłoby, gdybym po napisaniu reportażu pokazała go dla sprawdzenia doktorowi Edelmanowi. Napisałam, przyjechałam do Łodzi ponownie i po raz pierwszy w życiu spotkałam się z Edelmanem. Nic o nim nie wiedziałam poza tym, że był jednym z przywódców powstania w getcie warszawskim. Usiedliśmy, przeczytał mój tekst o pionierskiej operacji, nie znalazł błędów, trwało to kwadrans. Ale skoro umówiliśmy się w Grand Hotelu, w kawiarni, kawa jeszcze nie wypita, trzeba jakoś porozmawiać.

    Zastanawiam się, co by tu powiedzieć i zaczynam, że moja redakcja, czyli "Polityka", mieści się na dawnym terenie getta. "Pan był w getcie, prawda?" - mówię. "Byłem" - odpowiada. "Ja pracuję blisko ulicy Anielewicza. Znał pan może tego Anielewicza osobiście?". "Znałem". Zapytałam: "Jaki on był?". "Chodził w harcerskim mundurku, grał na bębnie i lubił dowodzić". Nie wierzyłam uszom... Pomyślałam: "On mówi o legendarnym przywódcy powstania, swoim dowódcy... Mówi, jak było, nic go nie obchodzi, jak NALEŻY mówić. Jeśli jest w nim więcej takich zdań...". "Zdążyć..." za namową Zbigniewa Kubikowskiego, publikowałam najpierw w odcinkach we wrocławskim miesięczniku "Odra".

    Pewnie trochę zmądrzałam dzięki niemu. To bardzo ważne, gdy człowiek może zmądrzeć dzięki bohaterom. Jak byłam młoda, szukałam bohaterów, dzięki którym mogłam napisać dobry, ciekawy reportaż. Potem szukałam już bohaterów, dzięki którym mogę stać się nieco mądrzejsza.

    Wypowiedzi Hanny Krall o Marku Edelmanie pochodzą z książki Jacka Antczaka pt. "Reporterka"

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama