W niedzielę zakończyła się 44. edycja Wratislavia Cantans. Było znacznie ciekawiej niż rok temu.
Tegoroczna edycja festiwalu była znacznie ciekawsza i bardziej zróżnicowana niż ubiegłoroczna. Paul McCreesh wziął sobie do serca rady, by Wratislavia Cantans nie zaczęła przypominać imprezy muzycznej wyłącznie z angielską spuścizną. Trudno było jednak nie odnotować obchodzonej na całym świecie 250. rocznicy śmierci Georga Friedricha Händla i bodaj największym festiwalowym wydarzeniem okazało się wykonanie händlowskiego oratorium "Izrael w Egipcie" pod dyrekcją niezrównanego Johna Eliota Gardinera.
Zaproszenie angielskiego dyrygenta i jego zespołów (orkiestry The English Concert i chóru The Monteverdi Choir) wywołało niespotykany oddźwięk, choć Gardiner ostatnio był we Wrocławiu zaledwie dwa lata temu z repertuarem bachowskich kantat.
Maestro znów udowodnił, że jego interpretacje są nie tylko żywiołowe i pełne pasji, ale także wynikają z dogłębnej analizy utworu. We wspomnieniach pozostanie perfekcyjny chór i jego szef dyrygujący z taką konsekwencją, z jaką mistrz tworzy arcydzieło.
Paul McCreesh skontrapunktował Gardinera swoim wykonaniem oratorium "Theodora" Händla. Blisko czterogodzinne dzieło okazało się pod kierownictwem szefa festiwalu podróżą pasjonującą, a fenomenalna Renata Pokupić, śpiewająca partię tytułowej chrześcijańskiej męczennicy, uwiarygodniła swoją postać każdym recytatywem i arią.
Największym wydarzeniem było wykonanie händlowskiego oratorium. Reklamowany jako jedna z festiwalowych rewelacji kontratenor Andreas Scholl zawiódł i wina w tym nie tylko częściowej niedyspozycji wokalnej (śpiewak był lekko przeziębiony), ale lżejszego programu, jaki Scholl od pewnego czasu preferuje. Podczas koncertu z lutnistą Edinem Karamazovem serca wielu melomanek zostały podbite pieśniami słynnego Johna Dowlanda (którego twórczość nie tak dawno promował Sting), ale uszy krytyków mocno zawiedzione. Gdzie podział się Andreas Scholl, który zachwycał stylowymi wykonaniami, niezwykle wyśrubowanym poziomem? Śpiewak, którego usłyszeliśmy, na siłę starał się wyzbyć elitarności i przy okazji zniweczył wysiłek wielu lat ciężkiej pracy.
Kobieca gwiazda wokalna - mezzosopranistka Bernarda Fink zaśpiewała swój recital z pieśniami Schuberta i Dworzaka z kulturą, o jakiej wiele dzisiejszych diw może tylko pomarzyć, niemniej o zachwycie trudno było mówić. Fink bardziej przekonała, śpiewając w drugim z koncertów kantatę Giovanniego Battisty Ferrandiniego, oddając ból rozdzierający serce matki Chrystusa, która widzi cierpienie syna.
Trudno nie wspomnieć wreszcie o dwóch doskonałych występach Kronos Quartet, amerykańskiego zespołu, który wyspecjalizował się w wykonywaniu nie tylko muzyki współczesnej, ale też muzyki z całego świata, np. lamentów z Gruzji czy hinduskich rag.
Dobrze bawiła się też publiczność zgromadzona na sobotnim, plenerowym koncercie. Rok temu były na Ostrowie Tumskim prawdziwe fajerwerki i "Muzyka ogni sztucznych" Georga Friedricha Händla. W tym roku ognie sztuczne też miały być, ostatecznie jednak na pergoli można było podziwiać muzyków, chórzystów, doskonałą Aleksandrę Kurzak i pokaz możliwości fontanny. Ogni sztucznych nie było, ale i tak wpisujący się chyba już na stałe do kalendarza Wratislavii Cantans plenerowy koncert okazał się dobrym pomysłem.
Paul McCreesh, dyrektor artystyczny festiwalu, zdecydował się na przebojowy repertuar operowy i melomani, którzy wybrali się na pergolę, wysłuchali między innymi uwertury do "Wilhelma Tella" Gioacchino Rossiniego, tegoż samego kompozytora arii Rozyny z "Cyrulika sewilskiego" i poematu symfonicznego "Noc na Łysej Górze" Modesta Musorgskiego. Narzekano co prawda na brak telebimów, faktem jednak jest, że wieczór artystycznie był udany. Nieco gorzej rzecz miała się z organizacją.
To kolejna impreza na pergoli, w czasie której trzeba było po ciemku przedzierać się przez krzaki (swoją drogą, niedawno sadzone). Choć warto wspomnieć o światełku w tunelu: po drodze na pergolę ustawiono przenośne toalety.
"Gazeta Wrocławska" Dział Prenumeraty ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 071 374 81 15 p.jastrzebska@ gazeta.wroc.pl Prenumerata domowa Prenumerata teczkowa
Reklama:
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 71 374 82 49 faks 071 374 81 35
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.