Powrót mistrzów grunge'u

    Powrót mistrzów grunge'u

    Marta Wróbel

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Z płytami wracają Pearl Jam i Alice in Chains. Ci ostatni 25 listopada zagrają w Warszawie.
    Mylą się ci, którym się wydaje, że ostatnie ślady grunge'u ostały się na nieśmiertelnych, czarno-białych koszulkach z podobizną lidera Nirvany - Kurta Cobaina, noszonych przez depresyjne nastolatki.

    Ci, którzy ogłosili pogrzeb grunge'u w momencie założenia przez perkusistę Nirvany Dave'a Gohla Foo Fighters (1995) lub kiedy były wokalista Soundgarden Chris Cornell nagrał solową płytę z nadwornym producentem hip-hopowców Timbalandem (w tym roku), też mogą swoje teorie między bajki włożyć. To nic, że większość krytyków muzycznych pogrzebała grunge w latach dziewięćdziesiątych, kiedy swój żywot zakończyły wspomniane Nirvana i Soundgarden czy Temple Of The Dog.

    Fani kraciastych koszul i glanów mogą odetchnąć z ulgą - z nowymi płytami wracają do gry Pearl Jam ("Backspacer" jest w sklepach muzycznych od niedzieli) i Alice in Chains (premiera "Black Gives Way To Blue" 29 września, natomiast 25 listopada zespół wystąpi w warszawskiej Stodole). A 16 października w klubie Proxima w Warszawie zagra inna kultowa grupa z Seattle - Mudhoney.

    Czy należałoby zatem odnotować powrót grunge'u? Nie jest to może to samo, kojarzone z wytwórnią Sub Pop brzmienie, będące połączeniem hard rocka i punka z garażowym graniem. Jedno jest pewne: dobra muzyka przetrwa i zmiany trendów, i zgony kolejnych, charyzmatycznych idoli.
    Najnowszy krążek to początek świętowania przez Pearl Jam dwudziestu lat istnienia, które stukną im w przyszłym roku.
    Mimo że dziś triumfy święcą takie kapele, jak eklektycznie brzmiący Kings Of Leon (których zresztą Pearl Jam nie mogą się nachwalić) czy inspirujący się muzyką taneczną Gossip, albumy Pearl Jam wciąż sprzedają się w milionowych nakładach. Od 1991 r., czyli ukazania się debiutanckiego krążka "Ten" (kto nie pamięta niepokojącego teledysku do utworu "Jeremy"?), grupa Eddiego Veddera wydała dziewięć długogrających albumów.

    Najnowszy krążek, który promuje singiel "The Fixer", to początek świętowania przez Pearl Jam dwudziestu lat istnienia, które stukną im w przyszłym roku. Z tej okazji fanów grupy czekają kolejne atrakcje: reedycja płyty "Ten" i zarejestrowanego dla MTV koncertu z cyklu "Unplugged". Pearl Jam nie kazał na siebie długo czekać - ich ostatni album ukazał się trzy lata temu.

    Inaczej sprawa się ma z Alice in Chains, którzy przypomną się fanom po 13 latach. W sieci można posłuchać singla "A Looking In View", promującego wielki powrót grupy. Jak twierdzą sami muzycy, ich brzmienie to raczej heavy metal niż grunge, jednak klimat Seattle wciąż słychać w zwiastującym krążek utworze. Na płycie po raz pierwszy zaśpiewa William DuVall, który zastąpił zmarłego w 2002 r. z powodu przedawkowania narkotyków, poprzedniego wokalistę Alice in Chains Layne'a Staleya.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama