Złodzieje benzyny w policji

    Złodzieje benzyny w policji

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Z magazynów policji zniknęło 27 ton paliwa. Komendant: Spokojnie, może to tylko awaria.
    Z policyjnych magazynów wyparowało co najmniej 27 tysięcy litrów paliwa - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Według naszych informatorów, przez wiele miesięcy radiowozy mogły jeździć po Wrocławiu napędzane benzyną zmieszaną z wodą.

    - Ludzie nie chcieli tankować na stacji w naszej bazie przy ulicy Zelwerowicza, bo auta im się psuły - opowiada wysoki oficer komendy wojewódzkiej. - Z tego, co słyszałem, proceder kradzieży paliwa i dolewania wody w jego miejsce mógł trwać nawet dwa lata.


    Głównymi podejrzewanymi o udział w przekręcie są cywilni pracownicy policji odpowiedzialni za magazyny paliw w komendzie wojewódzkiej. Sprawa wyszła na jaw dwa miesiące temu, ale policja trzymała ją w tajemnicy. W sierpniu prokuratura wszczęła śledztwo.

    - Nie mogę mówić o szczegółach sprawy - ucina wszelkie pytania Jarosław Dorywała, szef Prokuratury Rejonowej Wrocław-Stare Miasto. - Nie mogę potwierdzić, czy chodzi o 27 ton paliwa. Za wcześnie. Analizujemy dokumenty.

    - Osoby odpowiedzialne za magazyny paliwowe są odsuwane i zwalniane z pracy - zapewnia komendant wojewódzki policji insp. Zbigniew Maciejewski. - To prawda, że trwa prokuratorskie śledztwo, ale na razie nie jest jeszcze w ogóle pewne, czy doszło do przestępstwa. Magazynierzy twierdzą, że braki paliwa to wynik usterki technicznej, a nie kradzieży.
    Osoby odpowiedzialne za magazyny paliwowe są odsuwane i zwalniane z pracy
    Zbigniew Maciejewski, tak jak prokurator Dorywała, mówi, że za wcześnie na to, by podać, ile paliwa naprawdę zginęło z magazynów.
    - Jaka usterka techniczna? - śmieje się wrocławski policjant. - Przez usterkę techniczną zginęła cała cysterna paliwa? Gdzie był nadzór nad tym wszystkim? - pyta.

    I dodaje, że policjanci dostają nowe samochody, głównie na olej napędowy. Gdy jeżdżą napędzane paliwem pomieszanym z wodą, to szybko zaczynają się psuć.
    - A pompa paliwowa w takim aucie to skomplikowane i bardzo drogie urządzenie - przypomina.

    Afera z policyjnym paliwem to trzecia tajemnicza historia, jaka w ciągu ostatnich miesięcy wydarzyła się w policji we Wrocławiu. Kilka dni temu ujawniliśmy w "Polsce-Gazecie Wrocławskiej", że w komisariacie policji przy ul. Jaworowej skradziono przeszło trzy tysiące złotych.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Co w POlicji nie ginie

      Zwiadowca (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 18

      W Dolnośląskiej POlicji nie giną jedynie Komendanci
      za brak nadzoru nad podwładnymi i ich nieudolności
      zawodowej, oraz wykorzystywaniu samochodów
      służbowych do budowy domu w Sobóce. Ci mają...rozwiń całość

      W Dolnośląskiej POlicji nie giną jedynie Komendanci
      za brak nadzoru nad podwładnymi i ich nieudolności
      zawodowej, oraz wykorzystywaniu samochodów
      służbowych do budowy domu w Sobóce. Ci mają
      się dobrze nawet jak nie pokończyli szkół policyjnych,
      no, ale układy biznesowe nie pozwalają zrobić im krzywdy.
      A jak się je obiad z Chińczykiem i Wietnamczykiem
      pod Warszawą to już jest dowód na jakie cele stawiają
      wrocławscy PO..licjanci
      to już nawet ptasia grypa nie tyka !!!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      przynajmniej znamy nazwisko

      zbs (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 14

      głowy tej hm... specyficznie pachnącej ryby.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Normalka

      neron13 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 16

      To, że akurat ze stacji policyjnej ubywało paliwo a chrzczone wodą paliwo psuło pojazdy to może i bulwersujące. Ale to przecież normalna praktyka. Nie na stacjach dostępnych dla klientów z drogi...rozwiń całość

      To, że akurat ze stacji policyjnej ubywało paliwo a chrzczone wodą paliwo psuło pojazdy to może i bulwersujące. Ale to przecież normalna praktyka. Nie na stacjach dostępnych dla klientów z drogi robi się takie przekręty tylko na zakładowych. Klient z drogi może być czepliwy i jeszcze skoligacony z kimś z inspekcji. A kumpel z pracy będzie biadolił pod nosem ale na zewnątrz nie będzie chlapał. Na tej zasadzie kręci się ten biznes. Dziwne tylko, że zakładowi audytorzy pozwalają na psucie pojazdów...zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tak, tak, to całkowicie normalne

      Niniol (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 16

      Kradzieże, przekręty, dziwne kontakty z podejrzanymi ludźmi. Jak ktoś z zewnątrz się pyta czy to normalne, to zaraz rzecznicy się produkują o wyolbrzymianiu jednostkowych przypadków, a ludzie na...rozwiń całość

      Kradzieże, przekręty, dziwne kontakty z podejrzanymi ludźmi. Jak ktoś z zewnątrz się pyta czy to normalne, to zaraz rzecznicy się produkują o wyolbrzymianiu jednostkowych przypadków, a ludzie na IFP uwskuteczniają wylewanie swoich żali jak to nikt policji nie lubi.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama