Na nowych torach są żaby zamiast pociągu

    Na nowych torach są żaby zamiast pociągu

    Janusz Pawul

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Nowoczesna linia kolejowa jest niewykorzystana. Kończy się nagle na moście przygranicznym.
    To jedna ze sztandarowych inwestycji kolejowych na polsko-niemieckim pograniczu. Poprzedzała ją nawet umowamiędzyrządowa, a pieniądze na realizację dała Unia Europejska. Za ponad 450 mln zł zmodernizowano dwa kluczowe odcinki magistrali kolejowej E-30. To tak zwany korytarz paneuropejski, który łączy zachód Europy przez Polskę z Ukrainą.

    Te dwa kluczowe odcinki to szlaki z Węglińca do granicy państwa w Zgorzelcu i z Wę-glińca do granicy w Bielawie Dolnej. Modernizacja pierwszego z nich poprawiła czas przejazdu, ale przebudowa drugiego odcinka przysłużyła się dobrze na razie głównie... żabom.

    To właśnie one najczęściej korzystają teraz z nowych torów i to o nich było głośno, gdy masowo wysychały przy torowisku, bo projektanci zapomnieli o przygotowaniu dla nich specjalnych przejść. W efekcie przez dwa sezony kolejarze na rękach przenosili zwierzęta przez tory. Wreszcie w tym roku w rynienkach odwadniających zamontowali specjalne pochylnie, by żaby mogły z bezpiecznie przechodzić. Trasa z Węglińca przez Bielawę Dolną i niemiecką Horkę to jedna z najkrótszych dróg z Wrocławia do Cottbus i dalej do Berlina. Jednak pociągi jeżdżą tamtędy rzadko - zaledwie kilka na dobę i to tylko towarowe.

    Mogłoby ich jeździć nawet kilkakrotnie więcej, bo tory są równe, nowoczesne, a do tego mają trakcję elektryczną. Ale tak jest tylko do mostu. Przed granicznym wiaduktem na Nysie w Bielawie nowe torowisko się kończy, a trakcja urywa. Po drugiej, niemieckiej stronie rzeki nie dość, że nie ma linii elektrycznej, to brakuje nawet porządnych torów. Biegnie tamtędy tylko jeden tor, a nie - jak po polskiej stronie - dwa. Niemieckie szyny są stare i powykrzywiane. Gdyby więc polski, rozpędzony do 120 kilometrów na godzinę pociąg na nie wpadł, pewnie daleko by nie zajechał.

    Czy nie było więc wyrzuceniem pieniędzy w błoto wydawanie ich na modernizację linii, z której i tak nie można w pełni korzystać? Jerzy Dul, dyrektor naczelny PKP PLK we Wrocławiu, zapewnia, że nie, bo są też plusy tej niekoniecznie dobrej sytuacji. - Chociaż raz my, Polacy, jesteśmy lepiej przygotowani niż Niemcy. Strona niemiecka nadrabia jednak zaległości i myślę, że w ciągu trzech lat będziemy tam jeździć - przekonuje Dul.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Typowa inwestycja PKP

      neron13 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 35 / 32

      Tak właśnie wyglądają typowe inwestycje robione przez PKP. Kilkanaście kilometrów (co najwyżej) dobrych torów, z których wpada się nagle na jakieś nie wiadomo co, tylko udające tory. Tu można to...rozwiń całość

      Tak właśnie wyglądają typowe inwestycje robione przez PKP. Kilkanaście kilometrów (co najwyżej) dobrych torów, z których wpada się nagle na jakieś nie wiadomo co, tylko udające tory. Tu można to zwalić na Deutsche Bahn. Ale na torach wewnętrznych w Polsce jest tak samo - łata się okazjonalnie tory (zwłaszcza po katastrofach) a nie realizuje planowe inwestycje.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      raczej tylko 3 godziny

      wrocławianin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 32 / 24

      Na trasie Berlin - Bytom z Wrocławiem, Opolem i Kędzierzynem po drodze pociąg o nazwie Latajacy Ślazak (Der Fliegende Schlesier) pojawił się 15 V 1936. Napędzała go lokomotywa o silniku diesla....rozwiń całość

      Na trasie Berlin - Bytom z Wrocławiem, Opolem i Kędzierzynem po drodze pociąg o nazwie Latajacy Ślazak (Der Fliegende Schlesier) pojawił się 15 V 1936. Napędzała go lokomotywa o silniku diesla. Trasę Berlin - Breslau pokonywał ze średnią prędkością 128,4 km/h. Całą trasę pokonywał w 4 h 25 min. Wiele odcinków jechał ze stałą prędkością 160 km/h. Czyli część trasy z Wrocławia do Berlina to było około 3 godzin.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama