Uwaga, rozpalam

    Uwaga, rozpalam

    Katarzyna Kaczorowska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Niezbędne rekwizyty: krzesło, buty na obcasie, świece, kieliszki z winem. Warunek estetyczny - żadnej wąskiej spódnicy. I konieczny: choćby minimalne wyczucie rytmu.
    Po co ten wstęp? Do domowego tańca erotycznego, który rozpali naszego oswojonego samca i spowoduje, że już na żadną inną kobietę nie spojrzy. Rozpalanie dawkujemy znienacka, nie uprzedzając leniwca. Starannie wybieramy dzień. Odpadają sobota czy niedziela, bo nie utrzymamy tajemnicy, która sprawi, że nasz mąż dostrzeże w nas nie żonę, ale prawdziwą seksbombę.
    Zabieramy się za szykowanie kolacji, ale nie za ciężkiej, bo jak się naje, to będzie marzył o pilocie od telewizora i kanapie przed telewizorem.

    Więc wymyślamy menu, targamy zakupy i walczymy w kuchni. Jemu zostawmy otwarcie butelki z winem - niech ma poczucie, że zrobił coś bardzo ważnego.
    Jak już skończymy z gotowaniem, zostanie nam jeszcze przygotowanie stołu i siebie. Więc okupujemy łazienkę, w pieszczocie pian powtarzając w głowie układ taneczny, którym zwalimy go z nóg i przyprawimy o stan bliski palpitacji serca.

    Potem jeszcze staranny makijaż, seksowne fatałaszki. I czekamy aż ON, wróci do domu. Wtedy go zaskoczymy. Nie tylko świecami i zawartością talerzy. Jedzeniowo-winna gra wstępna będzie tylko wprowadzeniem do prawdziwego przedstawienia, do którego wystarczy nam już tylko krzesło, piosenka Joe Cockera "You can leave your hat on", opanowany układ taneczny i samozaparcie. Efekt, podobno, murowany.

    Skąd o tym wiem? Z lekcji tańca erotycznego na wieczorze panieńskim. Powiem szczerze, łatwo nie było. Przy kolejnych figurach przeszkadzała za wąska spódnica, a kiedy trzeba było położyć się na krześle, przez głowę przemknęła mi myśl "a jeśli w czasie tete a tete zamiast efektownego machania odnóżami, zaliczę bliski kontakt z podłożem?".
    Po blisko godzinie ćwiczeń zaliczyłam poziom podstawowy. Zadanie: powtarzać co jakiś czas, zanim zdecyduję się na premierę.

    Panna młoda nie zdradziła, kiedy wykorzysta nowo zdobyte umiejętności: czy w czasie miesiąca miodowego, czy w 10. rocznicę ślubu. A do mnie tylko powraca jak refren jedno: czego nauczy się mąż, by rozpalić własną żonę i udowodnić jej, że chippendalesi przy nim to cienkie Bolki? Zacznie gotować obiady?

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama