O długach przypomni ci głos z telefonu i esemes

    O długach przypomni ci głos z telefonu i esemes

    Janusz Krzeszowski, Eliza Głowicka

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Miasto będzie nękać dłużników przez telefon. Wzorem innych zarządców, szuka skutecznej metody.
    Wrocławianie zalegają miastu za czynsz ponad 76 mln zł. Za te pieniądze można wyremontować 50 budynków, stworzyć 50 placów zabaw dla dzieci czy zbudować 95 terenów rekreacyjnych. Dlatego Zarząd Zasobu Komunalnego powiedział "dość" i rozpoczyna ostrą windykację należności. Wynajął do tego firmę. Teraz, oprócz pisania monitów, miejski zarządca będzie nękał dłużników wiadomościami głosowymi i esemesami.


    - Tradycyjna procedura windykacji jest długotrwała, dlatego ludzie lekceważą swoje długi. Będziemy działać intensywnie, żeby o nich nie zapominali - opowiada Agnieszka Korzeniowska z ZZK.
    Każdy dłużnik może się spodziewać, że w domowym telefonie lub komórce usłyszy głos, który grzecznie, ale stanowczo przypomni mu o zaległościach w czynszu. Później będzie kolejny telefon i kolejna wiadomość - aż do znudzenia.
    Wrocławianie zalegają miastu za czynsz ponad 76 mln zł. Za te pieniądze można wyremontować 50 budynków.
    - Jeśli, mimo upomnień, dłużnicy nie zapłacą, dostaną pisma z kancelarii prawnej, które rozpoczną procedurę windykacji i drogę sądową. A to zatrzymać już trudno - ostrzega Korzeniowska.
    Dlatego lepiej już dziś pomyśleć o spłacie długu. Gmina daje szansę wszystkim. Można rozłożyć zaległość na raty, starać się o umorzenie części zadłużenia, albo poprosić o zmianę mieszkania na takie, za które czynsz będzie mniejszy.

    Wrocławskie spółdzielnie mieszkaniowe też mają problem z dłużnikami, dlatego chwytają się jeszcze bardziej wymyślnych sposobów, żeby odzyskać pieniądze. Wiele utworzyło własne działy windykacji.
    Spółdzielnia "Popowice" rozwiesza na bramach wejściowych informację, przypominając lokatorom, że za długi mogą trafić do Krajowego Rejestru Długów (KRD). Spółdzielnia "Piast" poszła dalej. Na klatkach schodowych rozwiesiła kartki z informacją, na jakie kwoty zalegają lokatorzy z każdego piętra.

    - Na moim piętrze są tylko trzy mieszkania, a zadłużenie wynosi 21 tys. zł. Nie musieliśmy długo tropić. Od razu wiedzieliśmy, kto nie płaci - opowiada Jerzy Kruczkowski z ul. Balonowej.
    Spółdzielnia "Metalowiec" nad swoim systemem windykacji pracowała całe lata.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama