Wrocław - od zakochania jeden krok w nowe życie

    Wrocław - od zakochania jeden krok w nowe życie

    Małgorzata Kaczmar

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Manuel Delgado, Portugalczyk, księgowy w Hewlett Packard
    1/6
    przejdź do galerii

    Manuel Delgado, Portugalczyk, księgowy w Hewlett Packard ©Paweł Relikowski

    Manuel Delgado, Portugalczyk, księgowy w Hewlett Packard
    Pierwszy raz przyjechałem do Polski trzy lata temu na wymianę Socrates-Erasmus. Trafiłem do Łodzi. To specyficzne miasto. Ludzie są tam dość zamknięci w sobie, niedostępni dla obcokrajowców. Wróciłem więc z powrotem do Portugalii, skończyłem studia, ale coś ciągnęło mnie do Polski. Dostałem możliwość pracy w dużej korporacji w Wielkiej Brytanii i w Polsce. I wybrałem kraj nad Wisłą.
    Do Wrocławia trafiłem przez przypadek - to tu mieści się bowiem siedziba Hewlett Packard. Jestem tu od ponad roku i muszę powiedzieć, że klimat stolicy Dolnego Śląska nie da się porównać z żadnym innym miastem w Polsce. Uwielbiam Rynek, wrocławskie małe restauracje, gdzie zdarza mi się wraz z kolegami jadać obiad po pracy. A poza tym kluby, które trochę przypominają mi klimat Półwyspu Iberyjskiego - Manana czy Casa de la Musica.
    Uwielbiam też polską kuchnię. Pierogi, bigos, kiełbasę i schabowego. Są bombą kaloryczną, ale często nie mogę się powstrzymać, by nie zjeść choć trochę.
    Myślę, że znalazłem we Wrocławiu swoje miejsce. Staram się uczyć polskiego i choć sporo rozumiem, mówienie przychodzi mi jeszcze z trudem. No, ale polski jest w końcu jednym z najtrudniejszych języków świata.

    Tom Bradley, Anglik, historyk, we Wrocławiu uczy angielskiego
    W Londynie zrobiłem dyplom z historii. I wtedy nagle przyszedł kryzys ekonomiczny. Pomyślałem sobie: "Przeczekam go, wyjadę w podróż po Europie, o której marzyłem od dzieciństwa". Zwiedziłem pół świata, ale gdy wróciłem do kraju, kryzys wciąż trwał. Po studiach, jako bezrobotny, czułem się w swoim kraju zupełnie bezużyteczny. I wtedy przyszło mi do głowy, że przecież mogę połączyć swoją podróżniczą pasję z pracą i zostać nauczycielem za granicą. I tak trafiłem do Wrocławia.
    To miasto jest już trochę jak moja mała ojczyzna. Choć wychowałem się w 8-milionowej aglomeracji, dużo lepiej czuję się w stolicy Dolnego Śląska. To idealne miasto - ani za duże, ani za małe.
    Ostatnio pojechałem do Warszawy i byłem przerażony wielkim miastem. Ja, który całe życie spędziłem w Londynie. Poza tym Warszawa to miasto pozbawione atmosfery. Wiem, że za jej wygląd odpowiada II wojna światowa, ale mi nie chodzi o budynki czy zabytki. Przeraziły mnie po prostu te cztero- i pięciopasmowe ulice, huk, ludzie potrącający się w biegu na stacjach metra.
    We Wrocławiu mam dziewczynę. Mieszkamy razem, mamy dwa koty. I chyba wszystko wskazuje na to, że zostanę tu na zawsze.

    Nomsa Belanyk, Kanadyjka, we Wrocławiu na kursie nauczycielskim
    Już jako dziecko marzyłam o tym, by pojechać do Europy. Chciałam zobaczyć wieżę Eiffla i Tower Bridge. Zauważyłam też, że wschodnia część Europy, w której leży Polska, jest trochę zapomniana przez turystów. Może nie ma odpowiedniej promocji. Ale że zawsze lubiłam wyzwania, więc pomyślałam sobie: "Czemu nie akurat Polska?". I tak po prostu przyjechałam.
    Jestem tu dopiero od kilku dni, ale zamierzam zostać na dłużej. W tej chwili chodzę na kurs polskiego i staram się choć trochę podszkolić język. A to wcale nie takie proste. No, ale wiem już, co to znaczy "proszę", "dzień dobry" i "piwo". I że jak się kogoś potrąci w autobusie, powinno się powiedzieć "przepraszam".
    We Wrocławiu jest dobra energia. Na razie dopiero powoli poznaję to miasto, staram się zapamiętać układ ulic, bo jest zdecydowanie inny niż ten, jaki znam z Kanady. I przyznam, że jestem zachwycona wrocławskim Rynkiem, bo jest zarazem kameralny i reprezentacyjny. Takie ciepłe, dobre miejsce i dla turystów, i dla samych wrocławian. Zauważyłam też, że Wrocław staje się bardzo kosmopolityczny. Na każdym kroku słyszy się angielski i niemiecki.
    Co ciekawe, najwięcej jest tu Portugalczyków i Hiszpanów. Może dlatego, że kobiety w Polsce są naprawdę piękne?
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama