W hołdzie poległym

    W hołdzie poległym

    Prof. Stanisław Iwankiewicz

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    W sobotę mija 65. rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Prof. Stanisław Iwankiewicz, wybitny laryngolog, rektor wrocławskiej Akademii Medycznej, walczył jako młody chłopak w powstaniu. Oto jego wspomnienia.
    Pierwszy sierpnia - wtorek. Jadę do Jurka w południe. Okazuje się, że godzina "W" jest wyznaczona na 17.00. Umawiamy się na godz. 16.00 w "jajczarni". Gdy się spotykamy i ruszamy na punkt zbiórki, tuż obok drugiego przez nas mijanego domu stoi niemiecki łazik, a na nim beztrosko pozostawione dwa pistolety maszynowe.

    Ich właściciele leżą pod maszyną zajęci jakąś naprawą... Niebywała okazja i pokusa. Można chyba w łatwy sposób zdobyć dwa pistolety - majątek... A może to prowokacja? O 17.00 mamy stawić się w lokalu na Furmańskiej 12. Jeśli teraz wdamy się w awanturę i wywołamy strzelaninę... Nie, trzeba pilnować wykonania rozkazu, który brzmi: "17.00, w lokalu konspiracyjnym zbiórka".


    Z tramwaju "dwójki" wysiadamy pod wiaduktem mostu Poniatowskiego i idziemy pieszo. Po chwili strzelanina i wpadamy, a raczej na nas wpadają żandarmi, gęsto strzelający seriami i biegnący odskokami w naszą stronę. Jest za późno, by się wycofać, zresztą pod wiaduktem nie ma gdzie. Żandarmi, jakby nas nie widzieli, przebiegają obok nas strzelając, oddalają się...

    Musimy przystanąć. To spotkanie kosztowało nas dużo nerwów! Mówię do Jurka: "Wiesz, jestem przekonany, że jeśli przeżyliśmy takie spotkanie, to przeżyjemy całe powstanie"... "Oby tak było" - odpowiada Jurek.

    W lokalu na Furmańskiej zastajemy tylko część oddziału, do którego należy Jurek, a do którego ja mam być od dzisiaj dokooptowany. Jest to pluton łączności por. Rymkiewicza. Przed wieczorem mamy udać się pod dowództwo kpt. "Krybara" na Tamkę.

    Po 17.00 w całej okolicy strzelanina. Jak się potem okazuje, to próby zdobycia Uniwersytetu - nieudane zresztą. Uniwersytet jest silnie obwarowany bunkrami i ma liczną załogę.
    Idąc tuż przy murach domów, a skokami przez ulice - wpadamy w pewnym momencie na uciekającego żołnierza.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Chylę czoło przed panem profesorze

      Jerzy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 6

      Szanowny panie profesorze , chylę czoło przed panem , wiele lat temu pięćdziesiąt lat temu a może troszkę więcej byłem pacjentem profesora Kossowskiego i pana , wówczas jeszcze adiunkta we...rozwiń całość

      Szanowny panie profesorze , chylę czoło przed panem , wiele lat temu pięćdziesiąt lat temu a może troszkę więcej byłem pacjentem profesora Kossowskiego i pana , wówczas jeszcze adiunkta we Wrocławiu , i nigdy bym nie przypuszczał że dotykają mnie ręce Powstańca Warszawskiego , Cudowne Ręce i Niezwykle Delikatne . Składam pnu profesorowi Życzenia Długich i Zdrowych lat życia.
      pacjent.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama