Haruj w wakacje i płać fiskusowi

    Haruj w wakacje i płać fiskusowi

    Jerzy Wójcik, Łukasz Maślanka

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Młodzi wrocławianie przy wakacyjnych pracach zarobią mniej. Nowe przepisy podatkowe biją w tych najbardziej zaradnych.
    Nastolatki rozdające ulotki, zbierające owoce czy pracujące dorywczo w weekendy zapłacą 18 proc. podatku, z którego dotychczas byli zwolnieni. Nowe przepisy podatkowe uderzają w młodzież, która dorabia podczas wakacji.
    Choć nowy przepis wszedł w życie z początkiem tego roku, najbardziej odczują go ci, którzy do pracy poszli właśnie teraz, w czasie wakacji.

    Chodzi o osoby, które pracują na umowę-zlecenie lub umowę o dzieło.
    Do tej pory każdy, kto w ciągu roku zarobił mniej niż 3091 zł (kwota wolna od podatku), przy rocznym rozliczeniu i tak wychodził na swoje, bo od fiskusa dostawał zwrot zapłaconego podatku. Teraz przepisy zmieniono bijąc po kieszeni osoby, które w ciągu miesiąca nie zarobiły więcej niż 200 zł u jednego pracodawcy. To właśnie one będą musiały zapłacić 18 proc. podatku, którego już nie odzyskają. Jak taką decyzję argumentuje Ministerstwo Finansów?

    - Ułatwiamy życie płatnikom, którzy teraz nie muszą dla takich osób przygotowywać deklaracji podatkowych - wyjaśnia Magdalena Kobos, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Finansów.
    16-letnia Karolina, licealistka z Wrocławia. - Podatek od tak niskiej kwoty jest zupełnie bez sensu.
    - To wątpliwe ułatwienie - uważa Barbara Pedryc, doradca podatkowy z Wrocławia. - Co prawda płatnik nie musi przygotowywać deklaracji podatkowej dla każdego zatrudnionego z osobna, ale i tak musi gromadzić dokumenty, by rozliczyć je na wspólnej deklaracji - tłumaczy. Tymczasem zmiana przepisów rzuciła blady strach na osoby dorabiające podczas wakacji i weekendów.

    - Teraz widzę, że mam szczęście, że zarobię więcej niż 200 złotych miesięcznie - cieszy się 16-letnia Karolina, licealistka z Wrocławia. - Podatek od tak niskiej kwoty jest zupełnie bez sensu. Zależy mi na tym, by nie brać pieniędzy od rodziców, a tu państwo rzuca mi kłody pod nogi - denerwuje się.
    Z takim komentarzem zgadza się także prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów i ekspert zajmujący się podatkami. - To tylko pozorne ułatwienie. Z punktu widzenia podatnika służy jedynie wyciągnięciu mu pieniędzy z kieszeni - twierdzi prof. Modzelewski. Jego zdaniem zysk dla budżetu państwa będzie niezauważalny. - Ale zmiana może powodować, że młodzież będzie wolała pracować na czarno niż oddawać fiskusowi część swoich i tak niewielkich dochodów - uważa profesor.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Państwo okrada najbiedniejszych

      Johny (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 9

      To jest tylko w Polsce możliwe. Ja p... ktoś ma 200 złotych i jeszcze mu zabiorą, a te kutasy na górze zarabiają po kilkanaście tysięcy. Co się państwo wzbogaci na tych 30 kilku złotych. TO jest...rozwiń całość

      To jest tylko w Polsce możliwe. Ja p... ktoś ma 200 złotych i jeszcze mu zabiorą, a te kutasy na górze zarabiają po kilkanaście tysięcy. Co się państwo wzbogaci na tych 30 kilku złotych. TO jest jakiś skandal. Dobrze ten profesor komentuje. Człowieka krew zalewa jak takie coś słyszy!zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama