Krasnoludki z Twierdzy Wrocław

    Krasnoludki z Twierdzy Wrocław

    Hanna Wieczorek

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Na wrocławskim Rynku od czasu do czasu pojawiają się żywe i całkiem spore krasnale w pomarańczowych czapeczkach. Ich wystąpieniu nie towarzyszą już jednak policjanci, nie ma też funkcjonariuszy ABW. No cóż, czasy się zmieniły...
    Waldemar Fydrych urodził się 8 kwietnia 1953 roku. Wychowywał się w Toruniu. O rodzinie mówi niechętnie. - Mama nie żyje, ojciec też. Można napisać, że moja rodzina była dziwna. Odjazdowa - stwierdza. - W młodości myśleli, że zostanę księdzem. Zresztą ja myślałem tak samo. Szkoda, że nie zostałem. Toruń dużo na tym stracił. Byłyby tam teraz dwie postaci: ojciec dyrektor i ja.
    Studia - historię - Major rozpoczął w Toruniu. Skończył we Wrocławiu. Na wrocławskim uniwersytecie, wówczas jeszcze im. Bolesława Bieruta, ukończył także drugi kierunek - historię sztuki.

    Dzisiaj trudno ustalić, kiedy Major został Majorem. Wersji jest kilka. Jedna mówi o boju - werbalnym - stoczonym przez Fydrycha przed komisją wojskową.
    Miał się wtedy samozwańczo awansować z szeregowca na majora i objąć władzę w Wojskowej Komisji Uzupełnień. Druga także dotyczy wojska. Żeby oddalić wizję "wzięcia w kamasze", lekarka z wrocławskiej przychodni studenckiej wysłała go w latach 70. na obóz terapeutyczny.

    Władysław Sidorowicz, psychiatra i senator PO, wzdycha głośno. Widać, że takich ludzi jak Major nie zapomina się. - Studenckie obozy terapeutyczne były dla ludzi znerwicowanych i chorych psychicznie - opowiada. - Trochę za późno zorientowaliśmy się, że jest wśród nas trzecia grupa: pan Fydrych z kolorową asystą. Na pierwszym spotkaniu społeczności obozowej próbował przejąć władzę. Wtedy przedstawił się jako Major. W końcu się jakoś dogadaliśmy. Został powołany wspólny rząd, ze znanymi historycznymi nazwiskami. Była w nim na przykład Nadieżda Krupska.
    Major z kolegami przekonali pułkownika Wojsk Ochrony Pogranicza, że siatka szpiegowska porwała magistra K., który spóźniał się na obóz.
    Sidorowicz uśmiecha się. Przypomina sobie, jak Major z kolegami przekonali pułkownika Wojsk Ochrony Pogranicza, że siatka szpiegowska porwała magistra K., który spóźniał się na obóz. Chłopak pracował w Austrii, ale WOP z uporem poszukiwały "porwanego".
    Wiesław Cupała, rotmistrz, który razem z Fydrychem zakładał w 1980 r. studencki Ruch Nowej Kultury, poznał Majora właśnie na tym obozie. - Kochałem się wtedy w dziewczynie, która była tam terapeutką, przyjechałem na jeden dzień i wtedy poznałem Waldka.

    Józef Pinior spotkał Majora w latach 70. Spotkali się na warsztatach w teatrze Grotowskiego, może na Festiwalu Teatru Otwartego.
    - To były czasy, kiedy się dyskutowało, bywało, że gadali-śmy przez całą noc - wspomina Pinior. - I okazało się, że dogadujemy się ideowo. Mamy wspólne spojrzenie na pewne lektury, wspólne fascynacje intelektualne, na przykład egzystencjalizm. Pamiętam, że nad łóżkiem Majora wisiał portret Jeana-Paula Sartre'a.
    Pinior skończył studia i wsiąkł w Solidarność. Potem był stan wojenny, więzienie, podziemna Solidarność.
    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pozdrowieia Majorze

      ryszard (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 56 / 37

      z paryskiego bruku..

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama