Odlot

    Jacek Antczak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Stanisław Pasternak nie może się doczekać, kiedy wzniesie się w powietrze w swoim nowym starym samolocie
    1/4
    przejdź do galerii

    Stanisław Pasternak nie może się doczekać, kiedy wzniesie się w powietrze w swoim nowym starym samolocie ©Fot. Paweł Relikowski

    Chwiejny układ krążenia" - tak brzmiała diagnoza, jaką postawili mu lekarze, odrzucając jego marzenie o lataniu. - I przez to straciłem... trzy lata - denerwuje się Stanisław Pasternak, choć to było 53 lata temu.

    Bo już w 1958 okazało się, że jego układ krążenia przestał się "chwiać". I zaczął latać. Po 7 godzinach w powietrzu, 26 tysiącach startów i 25 999 lądowań przyszła kolej na lot historyczny. Dosłownie. Pasternak poleci nad kanałem La Manche w takim samym "statku powietrznym", jakim dokonał tego Blériot. No, w prawie takim samym.

    Lot Leonarda Da Vinci
    Lutynia, wieś w gminie Miękinia, kilkanaście kilometrów od Wrocławia. O ulicę Wiatrakową "mam pytać w sklepie". "Ulica", kilkadziesiąt metrów polnego grzęzawiska, aleja brzoskwiniowa (Pasternakowie mają 3000 drzewek w sadzie), duży dom, przywitanie ze strzegącym gospodarstwa i sadu sympatycznym owczarkiem.

    - Niegroźny staruszek, w moim wieku - uśmiecha się 72-letni lotnik. Za samolotem się nie rozglądam, bo "pojechał" już na lotnisko w podwrocławskich Mirosławicach. Tymczasem na stole w pokoju, niczym na lotniskowcu, stoi... imponujący, zielony myśliwiec. Po chwili "ląduje" na kanapie.
    - To "pi-jedenastka", ten, na którym Stanisław Skalski, późniejszy bohater Bitwy o Anglię, strącił dwa niemieckie bombowce w pierwszych dniach września 1939 roku. Zbudowaliśmy go z synem niedawno - tłumaczy obecność modelu P-11.
    Stanisław Pasternak przygodę z lotnictwem zaczął właśnie dzięki modelom. A właściwie dzięki geniuszowi Leonarda Da Vinci.
    - Szkoda tylko, że nie lata - mówię z żalem. - Na 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej byłby jak znalazł.
    - Jak to nie? To model latający. Tylko Marcin mówi, że taki ładny nam wyszedł i szkoda go wypuszczać w powietrze, bo się jeszcze rozbije.
    Stanisław Pasternak przygodę z lotnictwem zaczął właśnie dzięki modelom. A właściwie dzięki geniuszowi Leonarda Da Vinci. Rysunki z anatomią skrzydeł ptaków i wizjami machin latających przyniósł na lekcję kolega. Nastoletni Stanisław, rocznik 1937, oglądając jeden z projektów artysty, pomyślał: "Też bym taki zrobił". I zaczął budować modele samolotów.
    - Też bym taki zrobił - powiedział do zięcia kilka lat temu, gdy w waszyngtońskim muzeum lotnictwa przechodzili przez salę, w której stoi jeden z oryginalnych blériotów. Zięć się uśmiechnął i poszli dalej.

    Ale wrócili. Pofotografowali dumę francuskiego lotnictwa i "polskimi sposobami" załatwili od dyrekcji National Air Muzeum dokumentację statku powietrznego, który o wschodzie słońca 25 lipca 1909 roku przeleciał 35-kilometrową trasę z Les Barraques niedaleko Calais do Dover.
    - Żeby być dokładnym, to akurat ten, który nad kanałem przeleciał, Blériot XI, zwany dziś Blériot La Manche, jest w paryskim muzeum - uściśla Pasternak.
    1 3 4 5 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama