Gdyby chleb taniał, byłoby źle

    Gdyby chleb taniał, byłoby źle

    Jacek Antczak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z prof. Bogusławem Fiedorem, rektorem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
    Panie Profesorze, czy zwrócił Pan uwagę, że w przydomowym sklepie bardzo podrożały napoje bezalkoholowe i inne produkty spożywcze? Ponoć na Dolnym Śląsku najbardziej?

    To pytanie nie do mnie. Przyznam, że w ramach podziału obowiązków w domu ja nie robię zakupów. Ja zarabiam pieniądze, żona je wydaje, a nie donosiła, że jest drożej, więc ze strony przeciętnego konsumenta nie umiem nic powiedzieć.

    A ze strony ekonomisty? Główny Urząd Statystyczny wyliczył, że na Dolnym Śląsku mamy ostatnio podwyżki, większe niż w innych województwach. O czym to świadczy?

    Jeśli różnice między regionami są niewielkie, to nie ma co dramatyzować i doszukiwać się w tym jakichś prawidłowości.
    Po prostu są różnice w regionalnych kosztach, jeśli chodzi o dystrybucję, lokalne zróżnicowanie w popycie, które wykorzystują hurtownicy czy detaliści. Może to też wynikać z różnic w kosztach produkcji, jeśli pewne rzeczy wytwarzane są w oparciu o produkty lokalne. Nie ma jednej uniwersalnej przyczyny takich różnic.

    Nie musimy się bać, że u nas teraz będzie najdrożej?
    Teraz będzie drożej, ale dlatego, że wahania sezonowe cen żywności są zjawiskiem normalnym.

    Teraz będzie drożej, ale dlatego, że wahania sezonowe cen żywności są zjawiskiem normalnym. W dawnych czasach mówiło się nawet, że "ceny na przednówku rosną". W tej chwili wyczerpują się surowce do produkcji artykułów spożywczych, co oczywiście dzisiaj nie ma wielkiego znaczenia, bo mamy przecież import. Ale na razie, przy taniej przez ostatnie miesiące złotówce, mogło się to przełożyć na wyższe ceny surowców, których używa przemysł spożywczy. A to mogło spowodować wyższe ceny. A napoje? Kiedy mają drożeć, jeśli nie latem, kiedy się ich kupuje najwięcej?

    Czy w ogóle po cenach w sklepach można poznać, że mamy kryzys?


    Tak, ale teoretycznie podczas poważnego kryzysu ekonomicznego ceny powinny spadać, albo choćby tempo wzrostu tych cen powinno być mniejsze. W niektórych krajach w kryzysie mieliśmy przypadki deflacji, co jest dla gospodarki groźniejsze niż inflacja. Dlatego co jak co, ale nasz kryzys nie jest typowy.

    Ale dlaczego ceny w Polsce nie spadają?

    Przede wszystkim ze względu na słabą złotówkę.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama