Wieczory w Arsenale jak zwykle na wysokim poziomie

    Wieczory w Arsenale jak zwykle na wysokim poziomie

    Magdalena Talik

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Festiwal Wieczory w Arsenale wpisał się na stałe w miejski pejzaż i kalendarz ważniejszych wrocławskich imprez.
    I choć podczas tegorocznej edycji pogoda nieraz zaskakiwała, na szczęście nie było jak w ubiegłym roku, kiedy finałowy wieczór odbywał się przy akompaniamencie siekącego deszczu i ostro dmącego, zimnego wiatru.

    W ubiegłą niedzielę można było narzekać właściwie wyłącznie na komary. Orkiestra Kameralna Wratislavia dobrze odnalazła się w charakterze gospodarza. Słuchaczom podobał się zwłaszcza ostatni koncert, z wyjątkowo atrakcyjnym repertuarem, który uwzględnił muzykę Josepha Haydna (jego dwusetną rocznicę śmierci obchodzimy w tym roku).


    Pianistka Ewa Pobłocka zaproszona w charakterze solistki w dwóch koncertach Haydna pięknie zinterpretowała ten w tonacji D-dur (Hob. XVIII:11), a zwłaszcza jego drugą część, nadając jej prawdziwie refleksyjny rys.

    Orkiestra z kolei wdzięcznie puściła oko do publiczności. W ostatnim fragmencie symfonii "Pożegnalnej" muzycy po kolei opuszczali scenę, zabierając symboliczną lampkę oświetlającą drogę. Na scenie zostało w końcu jedynie dwoje skrzypków (w tym szef orkiestry Jan Stanienda).

    Haydn chciał dać mecenasowi do zrozumienia, że urlop należy się każdemu.Przepiękny pomysł wyszedł niegdyś od samego Haydna, który chciał dać do zrozumienia swemu węgierskiemu protektorowi, by zezwolił na urlop instrumentalistom z zespołu, komponując ostatnią część tak, by konsekwentnie eliminować z partytury kolejne instrumenty.

    Ale na festiwalu były i inne koncerty klimatyczne, choćby ten z Koncertem na orkiestrę Grażyny Bacewicz i sentymentalną Serenadą na smyczki Mieczysława Karłowicza.

    Szkoda jedynie, że całkowicie nie udał się wieczór z kwartetami Mozarta i kwintetem Schumanna.
    Mimo obecności przy pulpicie samego Stefana Kamasy i Jana Staniendy, nie udało się ukryć nieprzygotowania i zawstydzająco szkolnej interpretacji. Zawstydzającej, bo na Wieczorach w Arsenale przyzwyczajono nas do określonego, zwykle naprawdę dobrego poziomu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama