Wakacje wierzchem

    Wakacje wierzchem

    Rafał Święcki

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Dolnoślązacy coraz bardziej kochają konie. Rośnie liczba właścicieli wierzchowców.
    Jeździectwo staje się coraz popularniejszym hobby wśród Dolnoślązaków. Świadczy o tym rosnąca liczba stajni i hodowców oraz osób uprawiających ten sport rekreacyjnie i wyczynowo.

    Nasz region organizuje też coraz poważniejsze imprezy jeździeckie. W tym roku w sierpniu na hipodromie w Morawie koło Strzegomia zostanie rozegrany prestiżowy Finał Pucharu Świata we Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Przyjedzie na niego 40 najlepszych jeźdźców i wierzchowców świata. Dotąd w Polsce nie organizowano imprezy tej rangi.

    Według prezes Dolnośląskiego Związku Jeździeckiego Izabeli Bek-Kaczkowskiej, moda na jeździectwo odrodziła się kilka lat temu.
    - Stajemy się coraz zamożniejszym społeczeństwem. Coraz więcej osób stać na zakup i utrzymanie konia. Dla większości osób jeździectwo to sposób rekreacji, część z nich zaczyna karierę sportową. Na Dolnym Śląsku jest obecnie 47 klubów i 370 zawodników. Kilka lat temu było ich o połowę mniej - tłumaczy.

    Największe sukcesy naszych zawodników to wicemistrzostwo Polski w skokach przez przeszkody, wysoka pozycja w Pucharach Świata w woltyżerce i powożeniu zaprzęgami.

    Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na Dolnym Śląsku jest obecnie 14,5 tys. koni. Ich liczba rośnie. Do największych stadnin należą Jaroszówka koło Chojnowa (ma około 150 koni), stadnina Bogdana Parkitnego w Kowarach (ponad 90) i stadnina Książ (ponad 70 własnych koni).
    - Od niedawna jestem właścicielem najlepszego ogiera rasy oldenburskiej w Polsce. Liczę, że jego potomstwo będzie równie wspaniałe - mówi Bogdan Parkitny.

    Kiedyś większość koni z jego stadniny znajdowała nabywców za granicą. Dziś coraz więcej kupujących to Polacy. Dobry wierzchowiec do rekreacji kosztuje ok. 10 tys. zł.
    - Można kupić tańszego, ale wówczas jest to zwykle koń zupełnie surowy, którego trzeba dopiero wytrenować, a to kosztuje - mówi Rafał Szafir, dyrektor ośrodka jeździeckiego Gostar w Jeleniej Górze.
    14,5 tys. koni jest na Dolnym Śląsku - wynika z danych GUS. Ich liczba z roku na rok rośnie.
    By zostać właścicielem konia, nie trzeba budować własnej stajni. Chętnie przyjmują je pod swój dach ośrodki jeździeckie. Miesięczny pobyt konia z wyżywieniem w takim pensjonacie to wydatek 600-700 zł.
    Pojeździć można też bez własnego wierzchowca, np. wynajmując go i kupując lekcje u instruktora.

    Przygoda jeździecka zawsze zaczyna się od jazdy na lonży, czyli długiej linie, którą trzyma instruktor. W teren na pierwszy spacer można wyjechać po 10 godzinach nauki.
    - Bezpiecznie posadzić w siodle można już siedmioletnie dziecko - zapewnia Rafał Szafir.
    20 minut nauki na lonży kosztuje 25 zł. Godzinny wyjazd w teren to wydatek 40 zł.


    Trochę inaczej
    W Westernowym Miasteczku koło Karpacza można spróbować jazdy w stylu western w kowbojskim siodle i nauczyć się łapania bydła na lasso. Stajnia Gostar w Jeleniej Górze, oprócz klasycznej jazdy w siodle, uczy powożenia powozami i bryczkami. W stadninie w Marczowie koło Lwówka Śląskiego można przejść tygodniowy kurs porozumiewania się z końmi. To jedna z nielicznych hodowli koni Romów rasy tinker.

    ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z DOLNOŚLĄSKICH STADNIN

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama