... i będziemy żyli szczęśliwie

    ... i będziemy żyli szczęśliwie

    Justyna Kościelna

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Kim Keum-hwa została wpisana na niematerialną listę koreańskich dóbr kulturalnych. Widnieje w rejestrze i ma tam swój numer.
    Mamy dwie wiadomości dla mieszkańców Wrocławia - dobrą i złą. Zacznijmy od złej: duch koreańskiej szamanki Kim Keum-hwa, która gości na Brave Festival, przekazał jej we wtorek, że deszcz popada jeszcze do końca sierpnia. I że niedługo w stolicy Dolnego Śląska będzie wielki wypadek. A kryzys potrwa co najmniej dwa lata.

    - Ale jednocześnie zapewnił, że wszystko skończy się dobrze i będziecie szczęśliwi - uspokaja w rozmowie z nami szamanka.
    - Podczas wtorkowego gut czułam, że w tym miejscu jest wiele błąkających się duchów, które należą do zmarłych tragicznie ludzi. Rozprawię się z nimi, tak by odeszły w spokoju i już więcej wam nie przeszkadzały - obiecała.

    Ten, kto na wzmiankę o "czarach" tylko wzruszył ramionami, powinien wiedzieć, że Kim Keum-hwa to w Korei osoba, z którą liczy się każdy - od premiera po sklepikarza.
    - Cztery razy do roku, na zlecenie rządu odprawiam ceremonię w intencji, o którą poproszą politycy - przyznaje szamanka. Gdy jest w transie, oglądają ją miliony Koreańczyków.
    Dlaczego?
    - Bo to ona podniosła rytuał gut do artystycznej rangi - tłumaczyła Urszula Hajdas, znawczyni zwyczajów koreańskich i pomysłodawczyni występu szamanki na Brave Festival.
    Kim Keum-hwa to w Korei osoba, z którą liczy się każdy.
    Kim Keum-hwa jest skarbem narodowym. Urzędnicy postanowili wpisać ją na niematerialną listę koreańskich dóbr kulturalnych. Szamanka widnieje w odpowiednim rejestrze i ma swój numer. Ostatnio, po samobójczej śmierci byłego prezydenta kraju, miała odprawiać odpowiedni obrzęd, ale z powodu wyjazdu do Polski musiała odmówić.

    Kim pochodzi z Korei Północnej, ale przeniosła się do Południowej.
    - Około 20 lat temu jako pierwsza zaczęła odprawiać gut w intencji zjednoczenia dwóch państw, co po kilku latach zaowocowało pierwszym oficjalnym spotkaniem władz - opowiada Hajdas.

    Kim reprezentuje ginącą w Korei profesję. W państwie jest około 300 tysięcy szamanów. Ale młodzi odchodzą od tradycji i niechętnie poznają arkana sztuki. A to dziwi, bo mimo że w Korei chrześcijaństwo zyskuje coraz więcej wiernych, szamani wciąż traktowani są przez część społeczeństwa z wielką czcią i szacunkiem.

    - Tylko w okolicach Seulu jest 300 świątyń, w których można ich spotkać. Wiele osób nie podejmie ważnej życiowej decyzji bez konsultacji z szamanem. Radzą się u nich przyszli małżonkowie, rodzice, którzy wysyłają dzieci na studia i biznesmeni przed założeniem interesu - mówi Urszula Hajdas.
    Ten, kto chce poradzić się szamanki we Wrocławiu, ma jeszcze jedną, ostatnią szansę. Dziś o 18.30, w Sali Gotyckiej przy ul. Purkyniego 1, Kim odprawi Mudang - obrzędowe modły w świątyni wielu bogów. Bilety kosztują 20 zł.

    Zobacz galerię zdjęć z festiwalu Brave

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama