Iggy Pop tym razem po francusku

    Iggy Pop tym razem po francusku

    Jerzy Węgrzyn

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Nowa płyta Amerykanina powstała z inspiracji twórczością skandalizującego Michela Houellebecqa
    Dla wielu osób kontakt z nową płytą Iggy'ego Popa jest dużym zaskoczeniem. Dlaczego? Pierwsze dźwięki albumu "Preliminaires" to Pop melorecytujący standard spółki Joseph Kosma/Jacques Prevert "Les feuilles mortes", znany z wykonania choćby Edith Piaf (piosenka sławę zdobyła również z angielskim tekstem, jako "Autumn Leaves", ale Iggy wykonuje ją po francusku!). Potem Iggy funduje wycieczkę w krainę nowoorleańskiego jazzu i balladowego śpiewania, zabawia się też w lektora odczytującego fragment pewnej powieści.

    Zaskoczenie? Tak, ale tylko dla mniej uważnych obserwatorów jego twórczości. Bo fani świetnie wiedzą, że Popa łatwo zaszufladkować się nie da. Kiedyś wykonywał przecież piosenki Bregovicia na soundtracku "Arizona dream", nie tak dawno nagrał też stonowaną płytę "Avenue B", na której wspomagało go jazzowe trio. I już tam Iggy melorecytował, a nawet śpiewał po hiszpańsku. Tak naprawdę więc na nowej płycie nie robi nic, czego nie robiłby wcześniej.

    Parę lat temu Iggy Pop stwierdził, że z karierą solową doszedł do ściany. Nie miał żadnego pomysłu, co dalej, więc możliwość reaktywacji The Stooges spadła mu z nieba. Grupa nagrała pierwszą po trzydziestoletniej przerwie płytę, pojeździła trochę po świecie z koncertami (zajechała nawet do Wrocławia) i gdy wszyscy czekali na ciąg dalszy, niespodziewana śmierć gitarzysty i współzałożyciela zespołu, Rona Ashetona, pokrzyżowała wszelkie plany. The Stooges zakończyli swój żywot.

    W ten oto sposób Iggy, chcąc nie chcąc, zmuszony był wrócić do działalności solowej. I ciekawe, że wykorzystał to, by odejść od estetyki Stooges tak daleko, jak to możliwe. Chwilowo znudził się głośnymi, stricte rockowymi dźwiękami. Jaka muzyka inspiruje go obecnie? Artysta wspomina w jednym z wywiadów, jak słuchał bardzo starej płyty Louisa Armstronga i rozmyślał o tym, ile by dał, żeby znaleźć się w Nowym Orleanie lat dwudziestych. "Chciałem być czarny i utalentowany" - po czym szybko dodał: "Ale nie biedny. Zapragnąłem napisać piosenki, jakbym kimś takim był".
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama