Bogumił Palewicz i Karol Rakowski, twórcy artystycznego show fontanny na Pergoli wrocławskiej (© Tomasz Hołod)
Małgorzata Matuszewska
2009-06-13 10:03:58, aktualizacja: 2009-06-13 10:03:58
Bogumił Palewicz i Karol Rakowski, twórcy artystycznego show fontanny na Pergoli wrocławskiej zapowiadają, że widowisko z fontanną w roli głównej warto zobaczyć wiele razy. Dlaczego? Bo ono będzie się zmieniać i zawsze będzie nowe.
Razem wyreżyserowaliście całość widowiska?
Bogumił Palewicz: Ja światło i wodę. Karol odpowiadał za wizualizacje, dźwięk, projekcje i całe show.
Na czym polega reżyseria wody?
B.P.: Trzeba ją tak zaprogramować, żeby pojawiała się razem z innymi elementami, narastała i pasowała do nich.
Ile dysz ma fontanna?
B.P.: Około 300.
Mają specjalne kształty?
B.P.: Jest kilka grup: pieniste, mgielne, dynamiczne, dynamiczne ruchome, palmowa, cztery gejzery, a wkrótce dołączą trzy ogniowe.
Sprawiają problemy?
B.P.: Z dyszami jest jak ze wszystkim, czasem trzeba rozwiązać problem. Ostatnio jedną z dysz dynamicznych zablokowała moneta, wrzucona przez kogoś pewnie na pamiątkę. Znaleźliśmy już nawet jedno euro. Zakładam fundusz (śmiech).
Karol Rakowski: Pokazy fontanny są wciąż na początkowym etapie. Impreza inauguracyjna była bardzo udana. Teraz ciągle obserwujemy działanie fontanny i przeprowadzane są różne prace usprawniające system, żeby później nie trzeba było ciągle czegoś naprawiać. Dlaczego po inauguracji ciągle kręci się tu ekipa techniczna? Właśnie po to, żeby wszystko sprawnie działało. Widzowie nie zdają sobie sprawy z tego, co tkwi pod fontanną. To, co widać: dysze, wodę i show, to 1/3 tego, co kryje w sobie jej serce. Pod niecką jest masa urządzeń i bardzo zaawansowanych technologii świetlnych, wodnych i dźwiękowych. System dźwięku jest światowego formatu, bazuje na produkcji znakomitej duńskiej firmy. To profesjonalne i nowatorskie rozwiązania, gotowe na wiele okoliczności. Nie mamy się czego wstydzić. Jeśli w przyszłości będą pojawiały się nowe pomysły co do realizacji i repertuaru fontanny, tego, co powinno się tu dziać, na pewno nie będzie problemu ze strony technicznej.
Mieliście wpływ na wybór systemu?
B.P.: Nie, to był wybór Zarządu Inwestycji Miejskich i samego zleceniobiorcy. Sprzęt marek wykorzystanych tutaj został już sprawdzony na wielkich imprezach, jak otwarcie igrzysk olimpijskich.
Dysze mgielne rozpraszają wodę, to widzę. Co robią dynamiczne?
B.P.: Dynamiczne to te, które potrafią szybko odciąć wodę, strzelają na wysokość i towarzyszą szybkim efektom w muzyce. Dynamiczne ruchome ruszają się w jednej płaszczyźnie, a ich wysokość reguluje specjalne urządzenie.
Jaki najwyższy pułap osiąga woda?
B.P.: Gazety różnie o tym pisały. Naprawdę nie wiem, bo to trudno zmierzyć. Są to wartości rzędu 30 metrów. Nie mogą być niższe.
Jak dobierana jest muzyka?
K.R.: Wszystko powstało jako wypadkowa naszej współpracy. Bogumił zna się na sprzęcie świetlnym i zaprogramowaniu technicznym. Ja na projekcjach. Potrzebny był koncept całości: w jaki sposób mają się pojawić projekcje, jak mają współgrać z muzyką, jak dobrać oświetlenie. Od samego początku upierałem się przy koncepcji zestawienia klasyki z nowoczesnością. To nie było proste.
Chodziło o to, żeby zaspokoić gusta różnej publiczności: rodzin z dziećmi, młodszych i starszych. Trzeba było sprytnie połączyć klasykę z nowoczesnością. Przed show spędziliśmy kilkanaście nocy na dostrajaniu elementów: projekcji, wody, świateł.
Codziennie będą grane te same utwory?
K.R.: Nie mogę odpowiedzieć, bo zdradziłbym, co będzie się działo w przyszłości. Szykujemy program fontanny. Chcemy, żeby można było sobie zaplanować, kiedy pójść na kolejne show. Są różne możliwości: następne pokazy możemy oprzeć tylko na muzyce klasycznej, inne na rozrywkowej. Mamy całą gamę.
B.P.: Ważne, żeby mieszkańcy dowiedzieli się, kiedy będzie jaki wieczór. Pracujemy nad tym.
Klasyka i nowoczesność. Jak je połączyć, żeby pasowały?
K.R.: Nie chcieliśmy zaprezentować dwóch zupełnie odrębnych światów. W części współczesnej są nawiązania do klasyki: orkiestra symfoniczna, sample z muzyki symfonicznej, charakterystyczny numer kanadyjskiego twórcy muzyki elektronicznej, który się nazywa Venetian Snares. To artysta bardzo popularny na świecie, jego kompozycje są bliskie klasyce i jednocześnie nowoczesności. Jego obecność to haczyk dla młodych widzów. Muzyka Michaela Jacksona może wydać się nieco kiczowata, ale to nasz hołd dla niego. Fontanna nie jest przeznaczona wyłącznie dla produkcji operowych i koncertów muzyki poważnej.
B.P.: Na co dzień zajmuję się muzyką klasyczną, Karol produkcjami nowoczesnych artystów. Razem stworzyliśmy coś, co każdego "łapie za serce". Bardzo chętnie słucham artystów takich jak Venetian Snares, który sięga do klasyki i na jej podstawie tworzy nową jakość. Podobnie Michael Jackson, czyli klasyka popowa. Pop jest mi bliski i rozumiem go, bo przecież zajmuję się operą, a w czasach, kiedy pisano opery, były one swoistym popem, tworzonym dla ludzi, żeby patrząc i słuchając, czuli się sympatycznie.
K.R.: Te utwory inaczej brzmią z towarzyszeniem wody, światła i projekcji. Ludzie nie wiedzą, jak to jest tworzone, ale dostrzegają magię. W jaki sposób powstaje trójwymiarowy obraz na wodzie? Widzów ciekawi coś bardziej, kiedy nie wiedzą, jak coś jest zrobione. Efekt trójwymiarowości powstaje dzięki bardzo mocnemu projektorowi, ekranowi wodnemu robionemu z dysz powodujących zawiesinę mgielną, na której obraz się osadza.
B.P.: To jeszcze nie jest wszystko, co możemy osiągnąć.
K.R.: Zaczęliśmy przecież współpracować niecały miesiąc przed inauguracją, to bardzo niewiele czasu, a efekt okazał się sukcesem. Bogumił jest świetnym oświetleniowcem, ja dużo pracuję z wizualizacjami na scenie, występuję na żywo jako didżej z Miloopą. Nagle dostałem możliwość pokazania zaprogramowanego spektaklu. Trzeba było zrobić tyle testów, żeby wszystko się udało. Następnym razem, jeśli będziemy mieli jakieś 2-3 miesiące czasu, efekt będzie jeszcze bardziej spektakularny.
Jest coś, co chcielibyście wykorzystać przy fontannie? Ulubione utwory?
B.P.: Już nam się trochę udało.
K.R.: Chciałbym zrealizować koncert orkiestry symfonicznej na żywo. Orkiestra grająca z fontanną i projekcjami to świetne zestawienie. Woda i światło działają na widza emocjonalnie, są żywe, pomagają zrelaksować się. Balansując tymi trzema elementami, tworzymy teatr wodny. Możemy powiedzieć z dumą: zaczynamy tworzyć wodny teatr we Wrocławiu.
Oglądaliście wcześniej fontanny w Pradze?
K.R.: Tak, widziałem show w Pradze, z tancerkami, układami choreograficznymi. Nie wykluczamy podobnej możliwości we Wrocławiu. Nasza fontanna dopiero została oddana do użytku, a jej możliwości są ogromne.
Widzieliście widowiska "Światło i dźwięk" we francuskich zamkach?
B.P.: Nigdy ich nie oglądałem, żeby się nie inspirować. Moja twórczość ma wynikać ze mnie i moich uczuć, a nie projektów, które widziałem. Marzę o tym, żeby publiczność przy każdym nowym projekcie mówiła: "O, tego jeszcze nie było!" i czekała na nowe show z fontanną. Chcemy, żeby to miejsce wróciło z wielką siłę na mapę Wrocławia, żeby przychodziło tu mnóstwo ludzi.
K.R.: Marzy mi się, żeby fontanna żyła własnym życiem. Żeby wrocławianin rozmawiający z kolegą z Katowic, utożsamiał się z wrocławską fontanną i opowiadał o niej jako o ważnym elemencie swojego miasta. Żeby po prostu był z niej dumny. Bo fontanna powinna być czymś, z czego jesteśmy dumni. Repertuar wodnego teatru powinien być tak zbudowany, żeby nie było wątpliwości, że to super działa.
B.P.: Jesteśmy dumni z tego, co mamy we Wrocławiu. To lokalny patriotyzm, a fontanna będzie kolejnym argumentem świadczącym o tym, że Wrocław jest the best.