Nie zdaliśmy na prawo jazdy

    Nie zdaliśmy na prawo jazdy

    Janusz Krzeszowski, Rafał Święcki

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    We Wrocławiu krótsza jazda po mieści okazała się fikcją.
    Od wczoraj obowiązują nowe zasady egzaminów na prawo jazdy. Zakładają m.in. skrócenie czasu jazdy po mieście nawet do 25 minut. Ale już pierwszy dzień pokazał, że we Wrocławiu to fikcja. Wykonanie wszystkich zadań na zakorkowanych ulicach zajmuje co najmniej 35 minut.
    - Najkrótszy egzamin zakończony sukcesem wczoraj trwał właśnie tyle. Średnio kierowcy jeździli dłużej, bo około 45 minut - mówi Łucjan Górski, egzaminator nadzorujący w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego we Wrocławiu.


    W związku z tym egzaminy na nowych zasadach we Wrocławiu nie niosą rewolucji.
    Dyrektor wrocławskiego WORD obiecuje jednak, że niedługo na egzamin czekać będziemy krócej. - Niebawem powstanie nowe stanowisko i zatrudnimy też nowych egzaminatorów. Zakładamy, że dzięki temu wszyscy, nie tylko ci, którzy zdają po raz pierwszy, poczekają na egzamin maksimum 30 dni - zapowiada Grzegorz Kajca. Dotąd na egzamin czekało się nawet półtora miesiąca.
    Wczoraj zdawalność egzaminu była taka sama, jak w poniedziałek. Za pierwszym razem prawo jazdy uzyskał co trzeci.


    Jak wczoraj oblaliśmy egzamin

    Mój próbny egzamin na prawo jazdy, przeprowadzany według nowych, obowiązujących od wczoraj zasad, to miała być bułka z masłem. W tym przekonaniu utwierdzało mnie ponad 10-letnie doświadczenie za kierownicą, bezwypadkowa historia jazdy, kilkadziesiąt tysięcy kilometrów przejeżdżanych co roku i zero punktów karnych na koncie.
    - Wszystko odbędzie się jak na prawdziwym egzaminie - zapewnił mnie Andrzej Palka, egzaminator z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Jeleniej Górze.

    Na początek sprawdzian znajomości obsługi samochodu. Według nowych zasad nie muszę już wskazywać wszystkich świateł i płynów, tylko losuję dwa zadania. Przypadło mi sprawdzić poziom płynu chłodniczego i działanie świateł stop. Mam na to pięć minut. Zlokalizowanie zbiorniczka z płynem zajmuje mi chwilę, bo nigdy wcześniej nie zaglądałem pod maskę nissana, a tym autem jeździłem podczas egzaminu. Później wciskam pedał hamulca i proszę egzaminatora, by sprawdził, czy światła "stop" działają poprawnie.
    - Zaliczone - odpowiada pan Andrzej. Teraz czeka mnie jazda po łuku przodem i tyłem oraz ruszanie z hamulca ręcznego. To też udaje się zaliczyć bez większych problemów.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (8)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Egzamin w Jeleniej

      Aziz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 38 / 42

      Zdawałem egzamin w Jeleniej - właśnie u p.Andrzeja. Bardzo rzeczowy,profesjonalny i niestresujący gość.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Czy Polacy to przygłupy?

      Zmal (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 59 / 52

      Czesi 90%,Francuzi 80%,a Polacy 30% zdających.Co o tym sądzicie.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Relax

      Zeb (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 50 / 42

      A następnego dnia rozwarli Ci przewód doktorski,right?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Prawo jazdy elitarny dokument?

      Rebel (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 47 / 44

      Czasami odnosze wrazenie, ze dokument taki dostaja osoby nie wykazujac sie kunsztem jazdy a tylko z powodu dobrego lub zlego humoru egzaminujacego. Padlo juz stwierdzenie placu manewrowego i tu...rozwiń całość

      Czasami odnosze wrazenie, ze dokument taki dostaja osoby nie wykazujac sie kunsztem jazdy a tylko z powodu dobrego lub zlego humoru egzaminujacego. Padlo juz stwierdzenie placu manewrowego i tu nasuwa sie pytanie po co? Czy nie mozna dokladnei sprawdzic umiejetnosci kierujacego w ruchu ulicznym? Czy nie parkuje sie i cofa lepiej wsrod samochodow? Gdzie kierujacy widzi czy wysiadzie albo czy przejedzie?
      Fikcyjne warunki na placu nie maja w ogole odzwierciedlenia w rzeczywistym ruchu ulicznym. Tak samo plac manewrowy dla zdajacych na kat.C wszak w normalnym ruchu cofajac mozna ocenic odleglosc i to nie koniecznie za pomoca lusterek ( jest wiele innych sposobow przewidzianych kodeksem). A temat motocyklistow i slawetnej osemki? Czy ktos potrafi to rozzsadnie uzasadnic? Najlepszym przykladem byl Pan redaktor tyle lat bezwypadkowej i bezpiecznej jazdy a tu sie okazuje, ze nie potrafi jezdzic...Czy to nie daje do myslenia? A tlumaczenie egzaminatora kamera...Dla mnie to mocno naciagane wszak zawsze i wszedzie kazdy egzaminator tez powinnien sie kierowac zdrowym mysleniem a nie twardymi zasadami...Czy przypadkiem egzaminatorzy nie maja placonej pensji od ilosci przeegzaminowanych? A moze warto wprowadzic zasade placenia za zdajacego a nie placenia za tych co oblali? No i system amerykanski...Nic dodac nic ujac i moze warto to zaadoptowac a nie wiele innych mniej waznych rzeczy.
      Pozdr.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Egzamin to nie koniec nauki

      kami

      Zgłoś naruszenie treści / 57 / 61

      Prawda jest taka, że po trzydziestu godzinach jazd nikt, nawet największy geniusz motoryzacyjny nie będzie jeździł dobrze (podobnie jak żeglarze z patentem, który można zrobić w dwa tygodnie)....rozwiń całość

      Prawda jest taka, że po trzydziestu godzinach jazd nikt, nawet największy geniusz motoryzacyjny nie będzie jeździł dobrze (podobnie jak żeglarze z patentem, który można zrobić w dwa tygodnie). Trzeba po prostu albo dokupić kolejne godziny jazd, albo poprosić znajomych czy rodzinę, by z nami gdzieś pojeździli (i nie dać się wtedy złapać;)). Nie zgadzam się ze "Zdającą" po pierwsze w tym, że "nie wyjedziemy od razu na autostradę, czy też nie pojedziemy na wakacje nad morze sami". ja pojechałam. Jechałam 10 godzin i mało nie zeszłam, ale akurat tak się życie ułożyło, że musiałam to zrobić. Gdyby nie to, że też zdawałam 7 razy (równo 10 lat temu to było), więc godzin dodatkowych miałam wyjeżdżonych multum, a poza tym po moim rodzinnym mieście jeździła ze mną szanowna rodzicielka - w życiu bym nie dojechała nad morze, 350 km w jedną stronę i nie wróciła do domu, nie zabijając nikogo po drodze.
      Drugi błąd w myśleniu: Powinniśmy zdać, jeżeli "potrafimy dać sobie jakoś radę". Bo akurat na drodze nie ma kompromisów i czasu na douczanie. Tam, gdzie chodzi o ludzkie życie nie może być "jakoś". Musi być od razu dobrze.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Prawko...

      Zdająca (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 73 / 49

      Robiąc kurs mamy 30h jazdy, doliczając to, że po każdym trzecim nie zdanym egzaminie należy wykupić dodatkowe... Logiczne jest, że to nie wystarczy aby jeździć perfekcyjnie, czy też tak czuć sie za...rozwiń całość

      Robiąc kurs mamy 30h jazdy, doliczając to, że po każdym trzecim nie zdanym egzaminie należy wykupić dodatkowe... Logiczne jest, że to nie wystarczy aby jeździć perfekcyjnie, czy też tak czuć sie za kierownicą, gdy dochodzi nam ogromny stres. Dlatego potrzeba nam oswoić się z autem i jazdą, przecież nie wyjedziemy od razu na autostradę, czy też nie pojedziemy na wakacje nad morze sami. A tutaj najmniejszy błąd może spowodować to, iż nasz egzamin będzie negatywny, a szkoda... Zapewne wielu z nas tak naprawdę jeździ dobrze, tylko stres całą tą sytuacją bierze górę i nie jesteśmy w stanie udowodnić, że jakoś potrafimy sobie dac radę.

      Pozdrawiam ;)zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Prawo jazdy to ściema .

      malutki112 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 61 / 63

      czytajac artykuł myśle , że najwyższy czas aby osoby odpowiedzialne za przepisy dotyczące egzaminów na prwo jazdy przestały oszukiwać ludzi ktorzy ciężko pracują i chcą zdobyć prwo jazdy przecież...rozwiń całość

      czytajac artykuł myśle , że najwyższy czas aby osoby odpowiedzialne za przepisy dotyczące egzaminów na prwo jazdy przestały oszukiwać ludzi ktorzy ciężko pracują i chcą zdobyć prwo jazdy przecież to nie normalne a żeby do egzaminu podchodzić po 5 i wiecej razy myśle że to jest okradanie naszych rodkaów , bo jak można płacić za egzamin ponad 120 zł i nawet nie wyjechać z placu , dlatego że Panowie egzaminatorzy robią sobie kpiny z ludzi skoro tak bardzo są szczegółowi na placach to dlaczego jest tyle wypadków ? Wiem jedno że kiedy ja zdawałem egzamin to mój instruktor siedział z boku a pan egzaminator siedział z tyłu i nie miał tak wielkiego stresu , ponieważ moj instruktor wiedzial jak jeżdże. Mamy pretensje ze ludzie jezdza za granice i kupują prwa jazdy . Bo inaczej się nieda zrobić prawka . Przykre to jest , ciekawe ile ludzi nie zdaje w śrud zdających w ciągu miesionca na samym placu .zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      prawo jazdy

      relax (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 48 / 46

      Na prawo jazdy zdawałem 7 razy,w sumie w moich grupach było 90 osób,z czego tylko 4 zdały plac.Gdy byłem w USA tamtejszemu egzaminatorowi wyrysowałem nasz polski plac manewrowy i zadania do...rozwiń całość

      Na prawo jazdy zdawałem 7 razy,w sumie w moich grupach było 90 osób,z czego tylko 4 zdały plac.Gdy byłem w USA tamtejszemu egzaminatorowi wyrysowałem nasz polski plac manewrowy i zadania do wykonania na nim.Amerykański egzaminator stwierdził,że to nie możliwe,żeby coś takiego było,bo u nich zaraz obywatele zaskarżyli by władze stanowe lub federalne o szykanowanie i ograniczenie swobód obywatelskich i sprawę by wygrali od zaraz.I powiedział jeszcze coś:jak u Was coś takiego jak prawo jazdy traktuje się w taki sposób,to Wy jako kraj nigdy do niczego nie dojdziecie.W pełni się z nim zgadzam.A prawo jazdy zrobiłem w USA za pierwszym podejściem a sam dokument otrzymałem 4 dni póżniej.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama