Po Lenovo zostały długi i serwer

    Po Lenovo zostały długi i serwer

    Zygmunt Mułek

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Polskie firmy, które budowały fabrykę dla Chińczyków, walczą o swoje pieniądze i przetrwanie.
    Chiński producent komputerów Lenovo obiecywał pracę dla 1300 osób. Miał produkować dwa miliony laptopów rocznie. Na początku kwietnia tego roku wycofał się z inwestowania w Polsce. Po Chińczykach pozostał tylko wart trzy miliony dolarów serwer w niedokończonej hali na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Legnickim Polu.

    Ponad dwadzieścia firm, które wznosiły tę halę, walczy teraz o pieniądze. Powołały konsorcjum, bo w grupie jest łatwiej dochodzić swojego.

    - Jestem umiarkowanym optymistą, jeżeli chodzi o odzyskanie naszych pieniędzy - mówi Mateusz Masternak, właściciel kieleckiej spółki El-bud. - Główny deweloper splajtował. Ci, którzy są jego spadkobiercami, nie mogą chyba dojść do porozumienia. A my nadal nie wiemy, co będzie dalej.
    Fabrykę dla Lenovo wznosiła spółka PLA Development, zależna od belgijskiej firmy Immo Industry Group. Ta ostatnia splajtowała w lutym. Aktywa bankruta przejęła działająca w Rosji i na Ukrainie Delin Development Group, która występuje teraz pod nazwą Ulogis.

    - Wciąż słyszymy, że te belgijskie spółki dogadają się, a my wznowimy roboty - dodaje Zenon Jędrzejczyk, właściciel legnickiej firmy Rotar. - Obiecano nam nawet, że zapłacą za prąd i ochroniarzy. A to jest ponad 70 tys. zł.
    Na razie hala jest jednak zamknięta. Ochroniarze pilnują, żeby wynajęci przez Chińczyków pracownicy nie wywieźli serwera.
    Ponad dwadzieścia firm, które wznosiły tę halę, walczy teraz o pieniądze.
    Wójt Legnickiego Pola Aleksander Kostuń wierzy, że jakaś poważna firma rozpocznie tutaj produkcję. Pogodził się już z tym, że Chińczycy uciekli.
    - Bardzo dobrze, że nie chcą im oddać serwera - mówi wójt Kostuń. - Wszystko musi być najpierw rozliczone. Zgłaszają się do nas różni inwestorzy, którzy chcieliby wynająć tę halę. Niekoniecznie musi być tutaj fabryka, pomieszczenia nadają się też na magazyny. Ale najpierw deweloper musi dokończyć budowę.

    Nie jest to wielki problem. W ciągu dwóch lub trzech miesięcy hala byłaby gotowa. Tylko potrzeba pieniędzy.
    - Są firmy, które przejęłyby tę halę - zapewnia Mateusz Masternak. - Wiele jednak zależy od banków, czy będą finansowały to przedsięwzięcie. Wiemy, że rozmowy belgijskiego dewelopera z instytucjami finansowymi są trudne. Gdyby doszło do porozumienia, jesteśmy gotowi do ustępstw.
    Ministerstwo Gospodarki nie widzi w tej chwili możliwości pomocy firmom, które wzniosły halę.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama