Data dodania: 2009-06-05 19:38:18 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-06-06 08:37:27
Wrocławianie, którzy przyszli na Pergolę narzekali, że ognie sztuczne - zamiast w niebo - wystrzeliły prosto w nich (© Janusz Wójtowicz)
Urząd naraził wrocławian na niebezpieczeństwo. Impreza pod Halą Ludową wymknęła się spod kontroli.
mlek (gość), 08.06.09, 15:09:08
To ze miasto dało ciała to oczywiste.
Trudno aby nie wiedzieli ze jak TV będzie zapraszać na to cudo to pół Wrocławia sie zleci.
A pan Romaszkan nie dość ze dał ciała to teraz nie chce sie przyznać do błędu.
Zazwyczaj nieprzyznawanie sie do błędu ma na celu unikniecie wypłaty odszkodowania.
Tu obiecują wypłacić odszkodowanie.
O co chodzi zatem , czy pan Romaszkan pojąl swój błąd czy nie ?
Skoro mówi ze nie widzi błędu to znaczy ze nie zamierza w przyszłości zmienić swego postępowania.
To jest groźniejsze niż to co sie stało bo następnym razem będzie więcej ofiar.
chyba zapomnieli co sie stało na wzgórzu Partyzantów gdy przyszło zbyt wiele osób.
Jak było na imprezie?
Nie wypowiadam się co do jakości efektów.
Widziałem fontannę w Barcelonie i według mnie nie da się tego porównywać.
Auto zostawiłem w domu jak przystało na świadomego wroclawianina, który wie że auta to śmierć dla Wrocławia.
Nie zdziwiłem się zatem że miałem problemy z przejechaniem ścieżką rowerową wzdłuż Wybrzerza Wyspiańskiego.
W okolicy hali trzeba byo iśc po trawnikach bo chodniki były zastawione w ordynarny sposób.
Wokół fontanny tłumy i trudno było znaleźć miejsce . Na dodatek od frontu dże busy zajeęły spora część placu zasłaniając widok. Kto wszedł na schody miał dobry widok.
Wielu musiał stać z boku co popsuło efkt.
Tłumy stratowały rabatki z kwiatkami.
Dużo osób wspięło się po drzewach na pergolę.
Straż Miejska nie robiła nic .udało mi się zobaczyć tylko jeden radiowóz pod wytwórnią filmów a strażnicy zajęci byli rozmową z ochroniarzami.
Pod halą były dwa radiowozy policji ale policjanci siedzieli wewnątrz pilnując radiostacji.
Jeden radiowóz wjechał pod fontannę ale dopiero koło północy.
Generalnie takie zabezpieczenie tak dużej imprezy jest niedopuszczalne.
Powinno bycć kilka radiowozów kierujących ruchem na Mickiewicza.
Ktoś zapomniał ze pod halą zawsze był młyn nawet gdy aut w mieście było kilka razy mniej.
Ulica Mickiewicza powinna być jednokierunkową a auta powinny stać na jezdni a nie blokować chodników i parkować na trawnikach.
Z tego zdarzenia należy wyciągnąć wnioski.
Imprezę zabezpieczało kilku dziadków z firmy ochroniarskiej.
Kierowcy 3 autobusów które czekały puste koło północy pod halą zżymali się że organizacja jest pod psem a oni już dawno powinni być w domu.
Gdyby był zakaz wjeżdżania na wielką wyspę ( może płatne prowizoryczne parkingi) to autobusy nie jeździłyby puste.
Brak informacji na temat ceny fontanny a raczej puszczono kilka wersji aby siać zamęt.
Szkoda ptaków i zwierząt w zoo straszonych tym hukiem ogni.
Generalnie impreza przeprowadzona nieprofesjonalnie.
Na dodatek sporo dysz ( kilkanaście procent) miało spalone światła.
Dwie ofiary jak na taki chaos to i tak niezły wynik.
Gdyby zawaliła się pergola byłoby kilkadziesiąt ofiar.
Te drzewa po których tyle osób wchodziło na pergolę tez mocno ucierpiały.
Park Szczytnicki to nie jest dobre miejsce na taką imprezę.
Setki policjantów i strazżników miejskich ma cos lepszego do roboty niz zabezpieczani tak wielkiej imprezy.
Rynku na co dzień pilnuje więcej niz pod halą .
Tymczasem odpowiedzialny urzędnik twierdzi ze wszystko ok.
odpowiedzi (0)
skomentujturysta (gość), 07.06.09, 07:24:42
Niejakiej "welurze" zupełnie odbiło. Wynosić to się mogą goście z twojej działki. Ich możesz wywalać ile zechcesz.
U nas, w europejskim kraju każdy może wygłaszać swoją opinię.
Tobie może odpowiada takie traktowanie ludzi. Bo masz za niskie standardy.
odpowiedzi (0)
skomentujzatroskana (gość), 07.06.09, 06:56:12
Tam były moje dzieci. Jak to czytam, to cierpnie mi skóra.
Bardziej przerażające od braku najważniejszych służb przy masowej imprezie z fajerwerkami, czyli straży pożarnej i pogotowia, jest tłumaczenie osoby odpowiedzialnej.
On nie czuje się winny. Kompletnie lekceważy całą sprawę.
Człowiekowi, który tak myśli i postępuje nie wolno już powierzać niczego.
Dziennikarka przytomnie wykonała ważny telefon.
odpowiedzi (0)
skomentujrodzic (gość), 07.06.09, 06:19:27
Ten Romaszkan jest nieodpowiedzialny!!!
Masowa impreza była niezabezpieczona??? Nie do uwierzenia.
Bezczelne i nieprofesjonalne tłumaczenie, że strażnicy miejscy są przeszkoleni z pierwszej pomoc i to wystarczy.
Ale nie są lekarzami i nie mają specjalistycznego sprzętu. A taki mają tylko specjalne karetki.
I przy takim SPODZIEWANYM przecież tłumie powinna być odpowiednia ich ilość. Bezwzględnie.
Zwłaszcza że przy zakorkowaniu dotarcie do klinik to przecież kolejny problem.
Jednym słowem narażenie tłumów, w tym dzieci na utratę zdrowia i życia.
To cud, że nie doszło do jeszcze większego nieszczęścia.
odpowiedzi (0)
skomentujMarko (gość), 06.06.09, 09:16:51
Skoro przypominało to Ci sceny widziane w 1939, to znaczy że masz już co najmniej ok. 80 lat. W stosunku do osób w takim wieku zwykle odnoszę się z szacunkiem. Tym razem jednak pozwole sobie na wyjątek i napiszę to, co myślę: nie pisz bredni!
odpowiedzi (0)
skomentuj"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl
Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35
reklama.wroclaw@
polskapresse.pl
Więcej o reklamie (kliknij)
"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151
Reklama
Reklama
W autobusach i tramwajach będziemy obserwowani przez kamery. Czy to ograniczenie prywatności?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.