W cudzym jak na swoim

    W cudzym jak na swoim

    Paweł Gołębiowski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wałbrzyszanka zastała w domu dziką lokatorkę. Kobieta wyrzuciła jej rzeczy i pamiątki.
    Violetta Stróżak, wałbrzyszanka, po dwunastu latach wróciła do rodzinnego miasta z Grecji, gdzie pracowała. W swoim mieszkaniu zastała kobietę z trójką dzieci. Niepożądana lokatorka zamieszkała w jej domu, bo, jak twierdzi, nie miała gdzie się podziać. Co więcej, wyrzuciła między innymi cudzy sprzęt gospodarstwa domowego, zdjęcia i pamiątki rodzinne.
    - Zniknęły też moje ubrania. Zostały tylko nasze meble kuchenne, a w pokoju segment i komplet wypoczynkowy - wyjaśnia Violetta Stróżak. Twierdzi, że dzika lokatorka w ogóle nie czuła się winna, dała jej nawet klucze i zaproponowała wspólne mieszkanie.

    Próbowaliśmy spotkać się z kobietą, która zajęła mieszkanie, ale nie otworzyła nam drzwi. Dzika lokatorka jest jedną z osób, które dwa miesiące temu protestowały przeciwko odłączaniu mediów w nielegalnie zajętych mieszkaniach. Kobiety urządziły głodówkę w siedzibie Wspólnoty Samorządowej w dzielnicy Biały Kamień. Poparł je radny miejski, Ryszard Nowak. O sprawie głośno było w całym kraju. Informowały o niej nawet niemieckie i czeskie media.

    Violetta Stróżak opowiada, że kiedy zastała lokatorkę, to wierzyć jej się nie chciało, że to prawda.
    - Jak można wejść do cudzego mieszkania i żyć sobie jak na swoim - denerwuje się kobieta. W lokalu wcześniej mieszkała jej matka. Zmarła w listopadzie ubiegłego roku, ale córka jest tam zameldowana. Co więcej, rodzina Stróżaków mieszkała przy ul. Andersa od ponad czterdziestu lat.
    - Pani Violetta ma prawo tam mieszkać. A wejście innego lokatora, bez zgody najemcy, to włamanie - mówi Wojciech Czerwiński, wiceprezes Miejskiego Zarządu Budynków w Wałbrzychu.

    Pani Violetta problem zgłosiła na policję. Ta zajęła się sprawą, ale nie może kobiety samowolnie zajmującej lokal wyrzucić na bruk.
    Jeszcze w styczniu tego roku sprawę nielegalnego zajęcia mieszkania podał do sądu wałbrzyski Urząd Miejski. Cały czas jest w toku.
    - Mówiliśmy od dawna o tym, że jedna z protestujących lokatorek zajęła lokal, który nie jest pustostanem. Nie zamierzała się jednak z niego wyprowadzić - mówi Ewa Frąckowiak, rzeczniczka wałbrzyskiego magistratu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama