Losy śledztwa w sprawie śmierci Dolnoślązaków na Krecie

    Losy śledztwa w sprawie śmierci Dolnoślązaków na Krecie

    Eliza Głowicka

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Po niemal dwóch latach wreszcie może zakończyć się śledztwo w sprawie tragicznej śmierci w wąwozie Samaria na Krecie.
    Zginęli tam Danuta i Marek S. z Kątów Wrocławskich.
    Do prokuratury dotarły właśnie dokumenty z Grecji, na które śledczy czekali od kilkunastu miesięcy.
    Być może dzięki nim będzie można odpowiedzieć na pytanie, z czyjej winy doszło od tragicznej śmierci turystów. Przypomnijmy, że rodzeństwo Dolnoślązaków zmarło z wyczerpania w górach, bo zbyt późno zaczęto ich szukać. Zaginęli, kiedy odłączyli się od reszty wycieczki.

    Co jest w materiałach z Grecji? Jeszcze nie wiadomo, bo wszystko jest napisane po grecku. Małgorzata Klaus z wrocławskiej prokuratury informuje, że teraz materiały są tłumaczone na polski.
    - Dopiero później prokurator się z nimi zapozna i oceni, czy już można kończyć śledztwo - mówi.

    Prokuratura już dawno skończyłaby postępowanie, gdyby nie długie oczekiwanie na materiały od Greków. Chodzi m.in. o protokoły przesłuchań świadków oraz wyniki sekcji zwłok.
    Zdaniem śledczych, rezydent za późno powiadomił policję o zaginięciu Polaków.
    - Dotychczas Grecy odpisywali nam, że nie mogą przesłać akt, bo trwają u nich przesłuchania świadków, którzy mogą dużo wnieść do sprawy - mówi prowadząca postępowanie Iwona Zełep-Pecherzewska z Prokuratury Rejonowej Wrocław-Stare Miasto. I dodaje: - Jeszcze nigdy tak długo nie czekaliśmy na pomoc prawną z zagranicy.

    Rodzice turystów nie mogą się doczekać sprawiedliwości. - Choć przy tych dowodach, jakie są, prokurator mógłby już zaryzykować akt oskarżenia - uważa mec. Andrzej Malicki, pełnomocnik rodziców zmarłych.

    Na razie prokuratura postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków i narażenia pary turystów na niebezpieczeństwo polskiemu rezydentowi i przewodnikowi-tłumaczowi z biura podróży w Poznaniu.
    Zdaniem śledczych, rezydent za późno powiadomił policję o zaginięciu Polaków, a przewodnik nie dopilnował, by cała grupa zwiedzających weszła do uznawanego za niebezpieczny wąwozu.


    Tragedia na Krecie
    O zaginięciu na Krecie dwójki rodzeństwa z Kątów Wrocławskich pisaliśmy jako pierwsi w lipcu 2007 r. Gdy okazało się, że po trzech dniach błąkania po górach turyści zmarli, a pracownicy polskiego biura podróży popełnili szereg błędów, prokuratura po naszej publikacji wszczęła z urzędu śledztwo w tej sprawie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama