Sezon teatralny z wolna finiszuje

    Sezon teatralny z wolna finiszuje

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Sezon teatralny powoli dogasa. Choć trudno być prorokiem, płomieniem może buchnąć jeszcze tylko jeden spektakl.
    Mam na myśli zbliżającą się premierę "Króla Leara" Williama Sheakespere'a na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego. Ten jedyny ogień może w nas zaprószyć dwóch artystów: będący w znakomitej formie Mistrz - aktor i poeta, reżyser i pedagog - Bogusław Kierc oraz młody litewski reżyser Cezaris Grauzinis. Obu interesuje teatr, który unika fajerwerków, a opiera się na ludzkiej prawdzie i to w takim dotknięciu, że nie ma miejsca dla jednej fałszywej nuty. Premiera już 5 czerwca.

    Nasza redakcja postanowiła zaprosić do spowiedzi dyrektorów dolnośląskich teatrów, by wytłumaczyli się z kończącego się sezonu. Nie wiem, jak inni spowiednicy, ja będę dokuczał pokutą tylko chwalipiętom, którzy nie mają do siebie i do tego, co robią, ani krzty dystansu.


    Rozmowy nie będą łatwe, bo nie był to na Dolnym Śląsku sezon nadzwyczajny. Nie trafiły się tak wspaniałe przedstawienia, jak "Kroniki - obyczaj lamentacyjny" Teatru Pieśń Kozła z roku 2001 czy legnickie "Made in Poland" Przemysława Wojcieszka (2004) albo "Sprawa Dantona" Przybyszewskiej w popisowej reżyserii Jana Klaty z ubiegłego roku.

    Z mijającego sezonu do rangi wydarzenia pretendować mogą, według mnie, tylko cztery przedstawienia. "Macbeth" w Teatrze Pieśń Kozła oraz trzy premiery na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego: "Bat Yam - Tykocin", choć nie bez zastrzeżeń, kolaż teatralny "np. Majakowski" i najlepszy w tym sezonie na tej scenie "Kaspar" Handkego w energetycznej reżyserii Barbary Wysockiej.

    Nie oglądałem jeszcze "Szajby" (Teatr Polski) w reżyserii Klaty i "Peregrynacji Czarnej Izy Wałbrzyskiej" oraz "Opętanych" w tym samym mieście i "Cyrana de Bergeraca" na legnickiej scenie. Więc ten obraz może się w moich oczach jeszcze zmienić. Było jednak sporo przedstawień dobrych, a przynajmniej interesujących, kontrowersyjnych i na przyzwoitym warsztatowym poziomie. Były też całkowite pomyłki.

    Pierwszym moim rozmówcą będzie Jacek Głomb - dyrektor Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy, dla którego ten sezon był szczególnie trudny, bo nie tylko teatr miał na głowie, ale też swój debiutancki film "Operacja Dunaj".

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Więc

      więc (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 16 / 26

      Nie zaczyna się zdania od 'więc'!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama