Nie tylko rejs Kaczuszką

    Nie tylko rejs Kaczuszką

    Jacek Antczak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Z perspektywy Odry Wrocław wygląda zupełnie inaczej, jest miastem tajemniczym, przepięknym, pełnym półcieni.
    Nie piszę tego z autopsji, choć spędziłem kiedyś na statku pływającym po Odrze całą noc - na weselu kolegi - ale nie wszystko pamiętam. Opowiadał mi o odrzańskim widzeniu Wrocławia w zachwycie jeden ze znanych miłośników miasta, który w młodości uprawiał kajakarstwo. Jego ulubionym zajęciem były kilkugodzinne samotne treningi.

    Ponoć pływając po Odrze, rekreacyjnie czy wyczynowo, zapomina się o wszystkim. Ponieważ uczył się w Technikum Żeglugi Śródlądowej, sporządził nawet taką "odrzeczną" mapę Wrocławia. Szkoda, że tak niewielu wrocławian zwraca uwagę na rzekę - martwi się do dziś. Szkoda.

    Odra to wielki, wciąż niewykorzystany atut Wrocławia - turystyczny, krajobrazowy, społeczny, komunikacyjny. Od wielu lat przypominają o tym urbaniści, architekci czy historycy opisujący, jak było przed wojną.

    Dotąd apele, a nawet opracowania Biura Rozwoju Wrocławia, żeby przywrócić Odrę stolicy Dolnego Śląska, żeby miasto, na co dzień odwrócone do Odry plecami i patrzące na nią tylko od święta (np. przy okazji wystawienia "Giocondy"), przypomniało sobie o życiodajnym krwiobiegu największej dolnośląskiej aglomeracji, pozostają bez odzewu.

    Dziś piszemy o kilku inicjatywach, które pokazują, że w Odrze coś drgnęło. I nie jest to ani potwór z głębin, ani fala powodziowa, ani - z całą sympatią i bez podtekstów - rozpoczęcie sezonu na rejsy Kaczuszką.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pomosty

      marja209 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 35 / 49

      Brakuje mi pomostów.
      Wenecja ma wody znacznie, znacznie więcej. I do swojej wody ma jakoś tak bliżej.
      Wszędzie, gdzie do wody jest daleko, nie ma gdzie przysiąść, gdzie przycumować itp. - tam...rozwiń całość

      Brakuje mi pomostów.
      Wenecja ma wody znacznie, znacznie więcej. I do swojej wody ma jakoś tak bliżej.
      Wszędzie, gdzie do wody jest daleko, nie ma gdzie przysiąść, gdzie przycumować itp. - tam woda nie będzie do nas zwrócona twarzą i vice versa.

      Wg mnie potrzeba dużo solidnych, stabilnych drewnianych pomostów, porządnie przyczepionych gdzieś do lądu, ziemi, muru, nisko nad wodą, żeby można było usiąść, nawet rozłożyć koc w ciepły dzień, łódkę przycumować, kajak...

      Jeśliby znalazły się miejsca, gdzie ludzie mogą przywiązać wygodnie i bezpiecznie swoją łódź, to z pewnością częściej by z niej korzystali.

      Nie ma powodu, żeby ktoś z Kozanowa płynął do pracy motorówą na Polibudę, albo do Urzędu Wojewódzkiego, pod warunkiem, że ma ją pod domem zaparkowaną i ma miejsce parkingowe pod pracą (i rzecz jasna jeszcze kilka czynników).zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama