Z kamerą i radarem wśród piratów

    Z kamerą i radarem wśród piratów

    Eliza Głowicka

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Najtrudniej jest wtedy, gdy trzeba pójść do domu i powiedzieć rodzinie, że ich dziecko, mąż, żona czy ojciec nie żyją, bo właśnie zginęli w wypadku. Oglądać łzy i rozpacz. Nieraz wzywać karetkę, bo niejeden zemdlał, gdy usłyszał hiobową wieść... Jak wyglądają kulisy służby policjantów z wrocławskiej drogówki.
    Bez nich byłoby trudno wyobrazić sobie ruch na mieście. Jeżdżą do poważnych wypadków, ale i zwykłych stłuczek, bo kierowcy nie potrafią się dogadać. Są postrachem piratów drogowych i pijanych kierowców. To oni ratują miasto przed totalnym chaosem, gdy padnie sygnalizacja. O tym, jak od kuchni wygląda praca patrolu policji drogowej na nocnej zmianie, mamy okazję przekonać się sami.

    Sobotnia noc, długi majowy weekend.
    O 21.30 spod siedziby drogówki na ul. Hubskiej ruszamy nieoznakowanym radiowozem. Czarny opel vectra to ich najnowszy nabytek. Nowoczesny, wyposażony w dodatkowe niebieskie, policyjne światła, wideorejestrator. Przy silniku o mocy 260 KM może rozwijać prędkość do 260 km na godzinę.

    - W pościgach jest niezastąpiony: kierowca, który próbuje nam uciec, jest bez szans. Przegrywa na zakrętach - chwali możliwości auta sierżant Janusz Cywiński, pięć lat stażu w policji. Siada za kierownicą opla. Nie każdy policjant może go prowadzić. Obszar, na którym poruszają się radiowozy, obejmuje 80 km kw. Jedziemy na ul. Jana III Sobieskiego, wylotówkę na Warszawę.

    - Za Wrocławiem kierowcy lubią przygazować, o, mamy już pierwszego - zauważa siedzący obok kolegi starszy sierżant Stanisław Kubicki, z 20-letnim doświadczeniem w drogówce. Przez chwilę jedziemy za białym renault megane w kierunku Mirkowa. Na ekranie wideorejestratora migają cyfry: 90, 100, 110 km na godzinę. Wolno jechać 70, przez wieś 50.

    Radiowóz wyprzedza auto, daje znak, by się zatrzymał. Sierżant Kubicki prosi, by kierowca obejrzał nagranie z zapisaną prędkością w radiowozie. Mieszkaniec Kalisza ma 28 lat, jest wyluzowany i dość pewny siebie. - Zwykle mam CB-radio, które ostrzega przed policją- mówi.

    Dostaje 300-złotowy mandat (mógł dostać 400 zł) i 8 punktów karnych za przekroczenie prędkości. Przyjmuje ze spokojem, choć miesiąc temu "zarobił" za to samo 6 punktów. - W tym kraju nie da się jeździć zgodnie z przepisami - rzuca na pożegnanie. Tej nocy takich kierowców nasz patrol złapie jeszcze kilku.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama