NIK ostro krytykuje szkołę podoficerską we Wrocławiu

    NIK ostro krytykuje szkołę podoficerską we Wrocławiu

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Żołnierzom brak sprzętu do nauki strzelania. To ustalenia kontroli w szkole podoficerskiej.
    We wrocławskiej Szkole Podoficerskiej Wojsk Lądowych brakuje pistoletów i granatów treningowych, lornetek, hełmów a także specjalnych urządzeń, tzw. trenażerów, do nauki celowania i strzelania.
    Takie są ustalenia z kontroli NIK. Dotyczyła ona lat 2005-2008, a objęła 8 szkół podoficerskich w Polsce, w tym tę wrocławską.

    Po ukończeniu szkoły żołnierz zawodowy dostaje stopień kaprala - najniższy wśród podoficerów. Może zostać dowódcą drużyny, czyli oddziału złożonego z 7 do 10 żołnierzy.
    - Taki kapral musi wykształcić się na dobrego nauczyciela, który będzie potrafił szkolić podległych mu żołnierzy - mówi dyrektor wrocławskiej delegatury NIK, Andrzej Myrta. To wrocławska Izba koordynowała ogólnopolską kontrolę szkół podoficerskich.

    Tymczasem, jak wynika z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli, absolwenci szkół podoficerskich, m.in. wrocławskiej, nie są dobrze przygotowani do roli nauczycieli żołnierskiego rzemiosła.

    NIK przeprowadziła anonimową ankietę wśród dowódców 100 jednostek wojskowych. Wynika z niej, że wielu absolwentów szkół podoficerskich musi być dodatkowo szkolonych w jednostkach. Najczęściej chodzi o najnowszy sprzęt wojskowy, który tam jest, ale brakuje go w szkołach podoficerskich. Tam uczniowie korzystają ze sprzętu przestarzałego, nieużywanego już w jednostkach wojskowych.

    - Pieniądze podatnika wydawane są więc dwa razy na szkolenie tego samego podoficera - mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK. - Raz w szkole, a kolejny raz, kiedy doszkalają go już w jednostce, bo okazuje się, że absolwent tak naprawdę nic nie umie.

    Kolejny problem wrocławskiej szkoły podoficerskiej - tak samo jak innych podobnych w Polsce - to nauka języka angielskiego. Polska jest członkiem NATO, więc dowódcy drużyn muszą znać angielski na tyle dobrze, by móc rozmawiać w tym języku przez radiostację z żołnierzami armii innych państw, na przykład w czasie akcji czy na ćwiczeniach.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama