Przez błąd urzędników MON mogły być nieważne aż 23 sądowe...

    Przez błąd urzędników MON mogły być nieważne aż 23 sądowe wyroki we Wrocławiu

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Wrocławskiemu Sądowi Okręgowemu udało się prawdopodobnie naprawić błąd urzędników Ministerstwa Obrony Narodowej.
    W przeciwnym wypadku trzeba by powtarzać aż 23 procesy sądowe. Wśród nich te najpoważniejsze, czyli o zabójstwa. Na przykład ciągnący się już 18 lat proces byłego milicjanta, dowodzącego pacyfikacją solidarnościowej manifestacji, podczas której zginęło trzech demonstrantów.

    W zagrożonych sprawach orzekał sędzia Zbigniew Muszyński. Jest sędzią wojskowym, przed kilkoma laty oddelegowanym do pracy w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu.
    Delegacja, podpisana m.in. przez urzędnika z MON, odnawiana jest co pół roku. Błąd nastąpił w delegacji za drugie półrocze 2007 roku. Podpisał ją niewłaściwy urzędnik. Efekt? Wszystkie procesy, które toczyły się w tym czasie z udziałem sędziego Muszyńskiego, mogą być uznane za nieważne.

    Dwa procesy już zostały unieważnione. Chodzi m.in. o prawomocny już wyrok skazujący mężczyznę na 12 lat więzienia za próbę morderstwa i przemoc w rodzinie. Zbigniew S. we wrześniu 2004 roku swoją ofiarę kilkanaście razy pchnął nożem. Był też skazany za to, że w 2006 roku brutalnie znęcał się nad żoną. Bił ją pięściami, kopał. W lutym dwunastoletni wyrok został uchylony przez Sąd Najwyższy, a powód był tylko jeden - błędna delegacja sędziego Muszyńskiego.

    Kilka tygodni później uchylono kolejny wyrok: dwóch osób skazanych za pomoc w brutalnym zabójstwie dwóch nastolatek we Wrocławiu oraz za paserstwo. Do zbrodni doszło w kwietniu 2004 roku.

    Wyrok 3,5 roku więzienia dla byłego milicjanta Jana M. był kolejnym zagrożonym. Wczoraj miał się nim zająć Sąd Najwyższy. Wydawało się, że nie da się go uratować i proces - trwający 16 lat - będzie musiał zostać powtórzony.

    Sposób na uratowanie wyroku znaleźli jednak sędziowie we wrocławskim Sądzie Okręgowym. Wskazali na prawną możliwość, by minister obrony narodowej naprawił błąd z 2007 roku. MON zgodził się.

    Decyzja ministra, naprawiająca błąd złej delegacji sędziego, ma się ukazać w najbliższych dniach w dzienniku urzędowym resortu. Sąd Najwyższy odroczył w czwartek rozprawę do czasu ukazania się dziennika urzędowego. Jeśli Sąd Najwyższy wyrok na Jana M. utrzyma, to prawdopodobnie uda się też uratować pozostałe 23 sprawy.


    Lata procesu lubińskiego
    Proces lubiński to efekt śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Wojewódzką w Legnicy jeszcze na początku lat 90.
    Akt oskarżenia przeciwko trzem byłym milicjantom, dowodzącym pacyfikacją manistestacji z 31 sierpnia 1982 roku, podpisał Edward Zalewski, dziś prokurator krajowy. Proces toczył się przez wiele lat. Kolejne wyroki były kilka razy uchylane, a sprawa kierowana do ponownego rozpoznania. Ostatecznie dwaj byli oficerowie MO zostali skazani i do dziś odsiedzieli już swoje wyroki. Pozostała tylko sprawa byłego zastępcy komendanta milicji w Lubinie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama