Krzyki w parku Południowym

    Krzyki w parku Południowym

    Leszek Niedzielski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Z jednej strony słyszy się, że pomimo kryzysu gospodarczego wzrastają nastroje optymistyczne w naszym społeczeństwie, z drugiej zaś strony czyta się o tym, że co roku, co 10-tysięczny Polak popełnia samobójstwo.
    Właściwie ta druga wiadomość też jest optymistyczna, bo jeżeli przez następne lata ten stan się utrzyma, to dopiero mniej więcej w kwietniu 12009 roku ostatni nasz rodak pożegna się dobrowolnie z tym, bądź co bądź, nie najgorszym światem.

    Ale nie spieszmy się, dajmy sobie więcej luzu, zwolnijmy trochę to przyspieszone teraz tempo życia. Dzisiaj wystarczy wejść na przykład do parku Południowego, żeby natychmiast zauważyć, że w naszych zaganianych czasach rzeczywiście żyjemy w czasach zaganianych. Kiedyś w parku spacerowaliśmy spokojnie, spacerowaliśmy powoli, dostojnie, inni spacerujący uroczyście w tym samym czasie mogli nam się dokładnie przyjrzeć, bez pośpiechu, a my z kolei mogliśmy cierpliwie przyjrzeć się tym, którzy nam się przyglądali. Spacerowało się wolno, szeroko, nikt nas nie wyprzedzał i nikt nie potrącał.

    Teraz ci nieliczni niespiesznie spacerujący muszą co chwila odwracać się i rozglądać na boki, czy ktoś z biegnących za nami lub pędzących na rowerze broń Boże o nas nie zahaczy i nie przewróci. Dzisiaj żyjemy szybciej. Nie możemy sobie pozwalać na wolny spacer, trzeba biegać. Nawet idąc z modnymi kijkami, trzeba iść szybko, trzeba iść szybciej niż bez kijków. Kijki zobowiązują. Biegają dookoła nas nie tylko dzieci, te jeszcze bez kijków, ale i osoby dorosłe, i starsze. Wyprowadzający psa na smyczy też muszą chodzić szybciej, żeby utrzymać się na smyczy, utrzymać się na dwóch nogach i dostosować swój dwunożny chód do psiego chodu czworonożnego.

    Młodzież przemieszcza się szybko na deskach i na rolkach. I oczywiście szybko przemieszcza się na rowerach, na których jazda nie zawsze musi przypominać konwencjonalną jazdę na rowerze. Nigdy nie jesteśmy pewni, czy taki młody rowerzysta przejedzie pod nami, przeskoczy przez nas, czy może zjedzie po poręczy schodów, po poręczy, której akurat się trzymamy, stąd nazwa, i po schodach, po których schodzimy, stąd nazwa. Dla porządku: po schodach schodzimy w dół; w górę, jak mówił Gombrowicz, trzeba wchodzić po "wschodach".

    Pewien rodzic ciągle narzekał na swojego syna szalejącego całymi godzinami na rowerze. Mówił: - No i po co on tak jeździ?! Co on z tego ma? Jeździ i jeździ! Rozumiem, żeby jeszcze tak pojechał i coś przywiózł! A tu nic!

    Świat się kręci jak szalony dookoła nas, ale, na szczęście, podobno Ziemia się obraca coraz wolniej. Tylko nie wszyscy to zauważają. Poza tym jedni mówią o globalnym ociepleniu, inni dla odmiany lub z przekory krzyczą o globalnym ochłodzeniu. Jak będzie naprawdę, też się nie dowiemy, jeżeli nie postaramy się dożyć tych czasów. Tych czasów, w których już nastąpi to ocieplenie lub ochłodzenie. W najbliższym czasie, prawdopodobnie już w maju, powinno nastąpić raczej ocieplenie. Widać to po leżącej na trawie i opalającej się w parku młodzieży. Studenci różnych uczelni obserwują przyrodę.

    Studenci Akademii Sztuk Pięknych, a dokładniej studenci I roku malarstwa, malują "Śniadanie na trawie", natomiast studenci ostatniego roku, co logiczne, pracują nad "Ostatnią Wieczerzą". Jeden student namalował "Martwą naturę", na której znalazły się zwiędłe kwiaty, zgniłe jabłka, pomarszczony ogórek, zdechły ptak i obok niego takiż kot. Jak w życiu - z jednej strony martwa natura, ale z drugiej wiosna w pełni!

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama