Nielegalne wczasy w kurortach

    Nielegalne wczasy w kurortach

    Mariusz Junik

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Pensjonaty nie płacą za swoich klientów gminom. Samorządy są wściekłe, bo tracą spore pieniądze.
    Nawet pół miliona złotych rocznie ucieka z budżetów dolnośląskich kurortów przez nieuczciwych hotelarzy oraz właścicieli pensjonatów i ośrodków wczasowych. Nie płacą oni opłat miejscowych (tzw. klimatycznych) za turystów, których goszczą. Miasta tracą duże pieniądze, a proceder trudno wyśledzić.

    - Nie melduję turystów, więc nie pobieram od nich opłaty miejscowej, czyli 1,75 zł za dobę od osoby. To tylko podrażałoby koszty wczasowiczów. W razie kontroli mówię, że to rodzina przyjechała - powiedział nam anonimowo właściciel pokoi gościnnych w Karpaczu.

    Tymczasem wszyscy gestorzy bazy turystycznej mają obowiązek zameldowania wczasowicza, nawet jeśli ktoś przyjeżdża tylko na jedną noc. Turysta bez meldunku jest zatem nielegalny.
    - W urzędzie utworzyliśmy specjalną komórkę do kontroli obiektów turystycznych. Walczymy z szarą strefą, kontrole przeprowadzamy prawie codziennie - informuje Ryszard Rzepczyński, wiceburmistrz Karpacza.

    Szarą strefę w mieście szacuje on na nie więcej niż 5 procent. Dzięki wzmożonym kontrolom do miejskiej kasy wpłynęło 700 tys. zł opłaty miejscowej. To dwa razy więcej niż jeszcze kilka lat temu.
    Wciąż jednak są tacy, którzy omijają przepisy. Niektóre pensjonaty płacą za niewielką część nocujących turystów, aby był jakikolwiek ślad w urzędowej dokumentacji. Dlatego gminy nie poprzestają na kontrolach i zachęcają pensjonaty na różne sposoby do płacenia.

    W Szklarskiej Porębie rada miejska uchwaliła 10-procentową prowizję dla właściciela obiektu od wpłaconej kwoty.
    W Karpaczu monitorowane są strony internetowe z ogłoszeniami o nierejestrowanych noclegach, a gość płacący klimatyczne dostaje Karkonoską Kartę Rabatową.

    Ceny za nocleg w pensjonatach wahają się od 30 do 60 zł za dobę. W hotelach zaczynają się od 80-100 zł. Przy takiej cenie 2 zł opłaty klimatycznej nie robi większej różnicy, dlatego też duże hotele są najlepszymi płatnikami. Najczęściej nie płacą za gości prywatne kwatery i małe pensjonaty.
    - Szarą strefę szacujemy na kilka procent, staramy się eliminować niezdrową konkurencję - mówi Arkadiusz Wichniak, burmistrz Szklarskiej Poręby.

    Straty budżetu ocenia on na 200 tys. zł. W mieście zarejestrowanych jest 8700 miejsc noclegowych w 350 obiektach, które w ubiegłym roku wpłaciły 678 tys. zł.
    - To efekt kontroli, jakie zaczęliśmy przeprowadzać, aby pieniądze nam dłużej nie uciekały - przekonuje Wichniak.

    W dużo lepszej sytuacji są gminy uzdrowiskowe. Mają mniej obiektów turystycznych, jednak do kas wpływa więcej pieniędzy. To dzięki państwowym uzdrowiskom, które zawsze płacą za wszystkich swoich gości. Im nie opłaca się oszukiwać.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama