Pogromcy ognia

    Pogromcy ognia

    Anna Gabińska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Ćwiczenia z ratownictwa chemicznego
    1/11
    przejdź do galerii

    Ćwiczenia z ratownictwa chemicznego ©Mikołaj Nowacki

    Sobota to dzień gospodarczy - sprzątanie, żadnych ćwiczeń, nic ciekawego - przestrzega komendant straży miejskiej bryg. Zbigniew Szklarski. W sobotę po śniadaniu wpadamy do Jedynki - Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej nr 1 przy ul. Wierzbowej we Wrocławiu.

    Służbę zaczęli o ósmej rano i będą ją trzymać przez 24 godziny - do niedzieli. Potem mają trzy doby wolnego. Są z czwartego, czyli z najmłodszego plutonu. Pracują w dziesięciu ratowników: czterech strażaków, trzech kierowców, dwóch płetwonurków, dyspozytor punktu alarmowego, który czuwa przy telefonie, i szef zmiany.

    Każdy na koncie ma co najmniej jednego kota, którego ściągał z drzewa. Dowódcą czwartej zmiany w Jedynce jest st. asp. Krzysztof Czerwiński - pod czterdziestkę, skupiona twarz, szatyn z włosami strzyżonymi na jeża.

    Równie gładko ogolony dyspozytor to mł. asp. Janusz Wasylko z Zamościa, lat 25, namówiony do zawodu przez sąsiada strażaka. Siedzi przy komputerze, coś pisze w papierach albo bierze ściereczkę i przeciera monitor i biurko. - U nas nikt nie ma dużego zarostu, bo ma nie przeszkadzać, jak włożymy maskę tlenową - tłumaczą strażacy. Co innego kierownictwo - puszczają oko - ci mogą sobie pozwolić na wąsiska. Są w koszarowych, czarnych strojach.

    Czerwiński prowadzi do mapy i objaśnia. Są jedną z dziewięciu jednostek ratownictwa gaśniczego na terenie Wrocławia. Ich jednostka słynie na cały Dolny Śląsk z ratownictwa wodnego, bo mają najlepiej przeszkolonych ludzi i odpowiedni samochód z pontonem. Koledzy z ul. Krakowskiej specjalizują się w ratownictwie chemicznym, przy Borowskiej - wysokościowym.

    Ich rewir obejmuje: most Oławski, wzdłuż południowego brzegu Odry, aż do wiaduktu kolejowego w pobliżu stacji kolejowej Wrocław-Popowice. Potem wzdłuż nasypu kolejowego, przecinając ulicę Legnicką, Robotniczą. I Bolesławiecka (- O, tam grilla lubią zapalić na korytarzu w blokach porobotniczych, aż meble skwierczą). Grabiszyńska, Zaporoska, Zielińskiego, Powstańców Śląskich przez Dworzec Główny PKP, aż do ulicy Pułaskiego.

    Dyspozytor może ogłosić wyjazd przez radiowęzeł:
    Alarmowo - biegną do garaży pędem - w dzień mają minutę na to, by wyjechać za bramę, bo to coś poważnego, w nocy - dwie.
    Niealarmowo - bez koguta i dźwięku - do plamy oleju albo palącego się śmietnika. Ale gdy trzeba odpalić starego jelcza i napompować mu hamulce, żeby w ogóle ruszył, w dwie minuty można się nie wyrobić.
    1 3 4 5 6 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama