KGHM: Zarząd Krutina liczy na drugą szansę

    KGHM: Zarząd Krutina liczy na drugą szansę

    Piotr Kanikowski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    W KGHM dobiega końca kadencja prezesa Mirosława Krutina i jego zarządu. Za półtora miesiąca walne zgromadzenie akcjonariuszy zdecyduje, czy ją przedłużyć.
    Monika Kowalska, rzeczniczka prasowa spółki, przekonuje, że to formalność, a ze strony resortu skarbu nie płyną żadne sygnały o zmianach.

    Krutin ma po swojej stronie ministra Aleksandra Grada i dobrą opinię u giełdowych analityków, którzy z nadzieją przyjęli przedstawioną niedawno przez zarząd strategię lubińskiej spółki na lata 2009-2018. Na niekorzyść prezesa przemawiają nie najlepsze stosunki z radą nadzorczą, niechęć ze strony związków zawodowych oraz brak konsekwencji w działaniu (czego symbolem było wycofanie się jesienią z planów łączenia kopalń).

    - Trzeba mu dać szansę - uważa wrocławianin Jan Akielaszek, reprezentujący drobnych akcjonariuszy Polskiej Miedzi. - Wydaje mi się, że jak na jeden rok ten zarząd zrobił wiele dobrego. Liczy koszty, wprowadza centralne zamówienia. Poprawił też atmosferę wokół KGHM, zrywając z partyjniactwem.

    U związkowców prezes ma zdecydowanie gorszą opinię.
    - Pan Krutin zatracił zdolność zarządzania tą firmą kilka miesięcy temu, gdy forsując plany łączenia kopalń wygenerował totalny konflikt. Dziś KGHM dryfuje jak statek bez sternika - twierdzi Ryszard Zbrzyzny, szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego.
    Los zarządu jest dla związkowców mniej ważny od dywidendy za ubiegły rok.
    Po czerwcowym walnym spodziewa się personalnych zmian we władzach Polskiej Miedzi. Od tego uzależnia dalsze działania związku przeciwko strategii KGHM, która - jego zdaniem - doprowadzi do wyniszczenia Polskiej Miedzi.
    - Na razie czekamy. Chcemy zobaczyć, jak będzie wyglądało nowe otwarcie - mówi Ryszard Zbrzyzny.

    Podczas ubiegłorocznego konkursu na prezesa KGHM Józef Czyczerski, szef Solidarności, jako jedyny w radzie nadzorczej nie dał się uwieść Krutinowi. I do dziś nie zmienił zdania.
    - Żeby zarządzać tą spółką, trzeba ją znać - konsekwentnie powtarza Czyczerski.
    - Zdolny menedżer musi się jej uczyć dwa lub trzy lata. W przypadku Mirosława Krutina ten okres jeszcze nie minął.

    Przedłużenie kadencji obecnego zarządu KGHM wcale nie jest, jego zdaniem, pewne.
    - W Platformie Obywatelskiej istnieją co najmniej dwie grupy, które prowadzą walkę o łupy - mówi Józef Czyczerski. - Było to widać także podczas posiedzeń rady nadzorczej oraz poprzez ukrócone nagle wpływy senatora Tomasza Misiaka w KGHM.

    Dla związkowców ważniejsza od personaliów jest wysokość tegorocznej dywidendy. W tej sprawie wszystkie centrale są zgodne: cały zysk powinien pozostać w spółce, bo pieniądze są potrzebne na inwestycje. Tym bardziej, że w latach 2006-2008, na życzenie kolejnych ministrów, pobrano z Polskiej Miedzi na dywidendę aż 7,2 mld zł.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama