Nowoczesna operacja w szpitalu przy Borowskiej. Pomogli...

    Nowoczesna operacja w szpitalu przy Borowskiej. Pomogli 11-latkowi ze zniekształconą twarzą (FOTO)

    AMW

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Nowoczesna operacja w szpitalu przy Borowskiej. Pomogli 11-latkowi ze zniekształconą twarzą (FOTO)
    1/9
    przejdź do galerii

    ©Paweł Relikowski

    Na sali operacyjnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu chirurdzy zoperowali nowoczesną metodą 11-latka ze zniekształconą twarzą. Dzięki niej możliwa jest korekcja wad wrodzonych twarzy u dzieci.
    11-letni Kamil trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu z rozpoznaniem wady wrodzonej szczęki i żuchwy BAMP. Polega ona na nieprawidłowym rozwoju dolnej części żuchwy, powodującej że broda jest znacznie wysunięta do przodu. Zespół lekarzy pod przewodnictwem doktora nauk medycznych Rafała Nowaka postanowił zastosować w leczeniu nową formę operacji, rozpowszechnioną na Zachodzie.

    - Tę wadę wrodzoną można skorygować jeszcze przed fazą dojrzewania. Pomiędzy 11. a 14. rokiem życia jest jeszcze możliwa modyfikacja - wyjaśnia dr Rafał Nowak. - Później trzeba byłoby czekać do wieku dorosłego, ale wówczas zabieg nie byłby już tak prosty, jak u dziecka.

    Podobne wady do tej pory były operowane u dorosłych. Zamiast godzinnej operacji, pacjentów czeka wówczas sześciogodzinny zabieg. Dłużej trwa też okres rekonwalescencji. Jeśli wszystko przebiegnie po myśli lekarzy, Kamil do domu będzie wypisany już jutro.

    Na czym polega ta rewolucyjna metoda, do tej pory w Polsce rzadko stosowana? - Wszczepia się w szczęce i żuchwie tytanowe płytki - zakotwiczenia kostne, które później umożliwiają ortodontom odpowiednie ich nastawienie względem siebie poprzez wyciągi - mówi dr Rafał Nowak. - U dorosłych zabieg polega na wycięciu części kości żuchwy i przestawienie ich struktury. Właśnie przez to jest bardziej skomplikowany.

    W przypadku Kamila odpowiednie płytki zamówiono dla niego indywidualnie. Będzie je musiał nosić przez rok lub półtora. Nie były one większe niż spinacz.

    Za zabieg zapłacił NFZ. Same płytki wraz z odpowiednimi śrubami kosztowały 3 tys. złotych. Na sali operacyjnej oprócz zestawu, który miał być wszczepiony, znajdował się także zestaw zapasowy.

    - Wada nie przeszkadzała w codziennym życiu, ale wiedzieliśmy, że później będzie go czekał o wiele bardziej skomplikowany zabieg - mówiła podczas operacji jego mama Agnieszka. - Już od czterech lat leczony jest u ortodonty z Krakowa, która skierowała nas do Wrocławia na Uniwersytecki Szpital Kliniczny, jako placówki, która przeprowadza te nowatorskie zabiegi. Kamil denerwował się operacją, a my chcieliśmy mu umożliwić normalne funkcjonowanie.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama