Z polskiego na nasze: Podstępne postępy

    Z polskiego na nasze: Podstępne postępy

    Andrzej Górny

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Pamiętam czasy, gdy na ul. Daszyńskiego we Wrocławiu był tylko jeden prywatny samochód. Dekawkę tę właściciel często reperował w asyście grona zachwyconych pętaków płci męskiej. Gdy wehikuł naprawił, zapraszał kilku pomocników i woził pół godziny po okolicy. Po tym czasie auto znów się psuło i można było przystąpić do kolejnego remontu.
    Andrzej Górny

    Andrzej Górny ©fot. Paweł Relikowski

    Trzydzieści lat później, gdy zamieszkałem na ul. Ślicznej, przy blokach stało tylko jedno auto. Lokatorzy mieli pojazdów więcej, ale klucze dostaliśmy wcześniej, niż budowlani ukończyli ulice, skwery i resztę tzw. infrastruktury. Do domów brnęliśmy więc przez kilkadziesiąt metrów wądołów, gruzów i błota, a tylko jeden uparciuch jakimś cudem wytyczył trasę, którą mógł podjechać pod własną bramę.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      good times

      a co (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      W tamtych czasach na ulicy Hauke Bosaka stało auto "renodauphine" i motocykl "Avo"

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama