Przypomnijmy, że od stycznia zamiast 12 zł, normalna wejściówka kosztuje 25 zł. SLD na zwołanej na dziś konferencji prasowej zaproponuje, by cenę tę obniżyć do 20 zł.
- Z taką propozycją wystąpimy do zarządu spółki Zoo Wrocław i do prezydenta Wrocławia - mówi Leszek Cybulski z wrocławskiego Sojuszu. - Przecież jednorazowe wyjście rodziny z trójką dzieci kosztuje teraz 100 zł. Oprócz biletów
za 70 zł, trzeba doliczyć np. colę, popcorn czy loda.
SLD uważa, że wrocławianie płacą podatki w mieście, więc nie powinni ponosić aż tak wysokich opłat za wizytę w ogrodzie. - Przy wejściu mogliby np. pokazywać swoje dowody osobiste - przekonuje Cybulski.
Radosław Ratajszczak, prezes spółki Zoo Wrocław, jest zaskoczony tym pomysłem.
- Nie możemy nikogo legitymować, miasto do biletów nadal musiałoby dopłacać. Takie ceny, których nie wzięliśmy z sufitu, pozwolą, by zoo mogło się utrzymać - dziwi się.
Zdaniem prezesa w ofercie cenowej każdy znajdzie coś dla siebie. W każdą środę studenci mogą wejść, płacąc jedynie 10 zł za bilet ulgowy, zaś w każdy czwartek emeryci, renciści i osoby niepełnosprawne zapłacą 3 zł. Kupując roczną normalną kartę wstępu za 120 zł albo ulgową za 70 zł, do ogrodu można przyjść nieograniczoną ilość razy. - To demagogia - ocenia propozycję SLD Ratajszczak.