Wygranie wszystkich partii, słuchając tylko, jaki ruch wykonali przeciwnicy i podając swoje posunięcia, zabrało mistrzowi Polski Mateuszowi Bartelowi niespełna godzinę.
Areną tej pokazówki był nowo otwarty klub szachowy wrocławskiej Polonii przy ul. Wita Stwosza 37-38. Reprezentacyjne miejsce, przestronne wnętrza mają zbliżyć królewską grę do centrum. Obok klubu otwarto restaurację podróżniczą
Itineris, która oprócz kuchni polskiej będzie serwować menu z różnych stron świata.
Bartel: Był taki węgierski szachista, który rozegrał taką pokazówkę z 30 rywalami równocześnie.
- Taka gra na cztery szachownice wymaga koncentracji, ale to rekreacja. Większe napięcie występuje na zawodach - mówi Mateusz Bartel. - Był taki węgierski szachista, który rozegrał taką pokazówkę z 30 rywalami równocześnie i ponoć pomogło mu to w chorobie, ale potem zginął w wypadku - dodaje 25-letni Mateusz Bartel, który zaczął grać w szachy w wieku 7 lat.
Co go w nich pociąga? - Poznaje się ciekawych ludzi i rodzą się z tego przyjaźnie na całe życie. O szachach można dyskutować mając 5 lat, ale także i 95 - mówi.
Polonia Wrocław to nie tylko Mateusz Bartel. Srebro MP zdobyła w tym roku Iweta Rajlich, a brąz Jolanta Zawadzka. W rywalizacji drużynowej mistrzostw Polski zarówno kobiet, jak i mężczyzn Polonia sięgnęła po brązowy krążek. Sukcesy na arenie międzynarodowej i krajowej odnosili juniorzy: Arkadiusz Bebel, Anna Iwanow i Aleksandra Dadełło.
- Należy też wspomnieć o trenerach najmłodszych: Monice Krupie, Mirosławie Perdce i Michale Mamczarze, którzy pracują z grupą kilkuset dzieci- mówi Andrzej Dadełło - przewodniczący Rady Nadzorczej klubu i przedstawiciel sponsora Polonii - DSA Financial Group.
- Dla mnie szachy to sport okrutny, bo po 5-6 godz. walki można przegrać, popełniając jeden błąd, ale też sport wspaniały, bo rozwija umysł i uczy życia - dodaje Andrzej Dadełło, który wczoraj był jednym z czterech graczy, którzy ulegli Bartelowi.